piątek, 16 października 2015

Dwa Światy - Rozdział pierwszy

Rozdział pierwszy

Jak na październik pogoda była całkiem przyjemna. Świeciło słońce, nie było wiatru, a trawa wciąż jeszcze nie straciła swej zielonej barwy. Idealny dzień na trening.
Harry Potter, który ponownie został kapitanem drużyny, zaplanował całą taktykę gry i teraz ze znaną sobie determinacją dążył do celu, czyli do zdobycia przez Gryffindor Pucharu Quidditcha. Skład drużyny pozostał bez zmian, choć panująca w niej atmosfera nie była najlepsza. Harry po rozstaniu z Ginny trochę zmienił swoje postępowanie. Stał się bardziej śmiały i wymagający. Idealnie wpasował się w schemat bohatera–zbawcy narodu, dlatego też wymagał od drużyny rzeczy niemal niemożliwych, co spotykało się z niezbyt zadowolonymi minami jego zawodników.
Smuga szkarłatu świsnęła nad głową Hermiony, która z irytacją zmrużyła oczy. Nie znosiła tej głupiej gry, ale wiedziała, że jeśli nie przyszłaby na trening, dwójka jej najlepszych przyjaciół byłaby zawiedziona. Pomimo wszystkiego, co udało im się przeżyć i pomimo rozstania z Ronem nadal pozostawali przyjaciółmi, a Hermiona robiła wszystko, by przyjaźń ta przetrwała wszystkie upadki i kryzysy. Na trening zaś przychodziła również ze względu na Ginny, która bardzo źle znosiła nowe oblicze swojego byłego chłopaka. Najmądrzejsza Gryfonka westchnęła ciężko i od niechcenia pomachała do Rona, który krążył nad pętlami, gotowy do obrony. Starała się znosić cierpliwie piski i wrzaski Lavender Brown oraz długie monologi Parvati Patil dotyczące akcji na boisku. Z dużo większą przyjemnością pogrążyłaby się teraz w książce o transmutacji, która była jej ulubioną dziedziną magii. Wciąż rozmyślała nad tym, czy nie powiązać z nią swojej przyszłości.
Czy on nie jest cudowny? – spytała Lav, wzdychając głośno. Hermiona zacisnęła zęby. Co prawda nie była już z Ronem, ale i tak trochę przeszkadzało jej, że koleżanka z jej roku znów planuje poderwać rudzielca.
Cudowny! I tak mu do twarzy w zielonym! – zapewniła gorliwie Parvati. Herm podniosła brew w geście zdziwienia i spojrzała na dziewczyny.
Kiedyś się do mnie odezwał! Serio...! To była taka romantyczna chwila... – Lav najwyraźniej pogrążyła się w sferze marzeń, ale głośne chrząknięcie koleżanki przywróciło ją do świadomości.
Lavi, on do ciebie powiedział "cześć, Lefender". Chyba nie o taką rozmowę ci chodziło, co? - Blondynka wyraźnie zirytowała się przytykiem swej najlepszej przyjaciółki.
O kim wy mówicie? – wtrąciła się wreszcie Hermiona, gdy jej nieskromnej postaci inteligencja wydedukowała, że nie chodzi tu o Rona.
Jak to o kim? O boskim Smoku! – zawołały obie.
Smoku? – zdziwiła się Hermiona, a jej wzrok powiódł w kierunku wejścia na stadion. Aaa, o tym Smoku – wypluła jak najgorszą obelgę, patrząc na platynowe włosy Malfoy'a, który z wrodzoną dumą i pychą wmaszerował na środek stadionu, wiodąc za sobą swą drużynę w zielonych szatach. Mimo porażki swojego pana, szanowny książę Slytherinu nadal pozostawał zadufanym w sobie bucem, jak zwykła zwać go w myślach Miona.
Wspaniały, prawda? – zapytała ją Lavender. Hermiona w odpowiedzi tylko prychnęła z pogardą. Nie miała zamiaru zachwycać się Malfoyem, chociaż robiła to prawie cała żeńska część szkoły. Był przystojny, to fakt, ale przy tym zepsuty i pusty.
Zdecydowanie ładna buzia nie zastępuje wszystkiego! – przekonywała samą siebie Herm, choć obiektywnie musiała przyznać, że wredny Ślizgon był tak przystojny, że trudno było znaleźć dla niego konkurencję w tej szkole. Patrzyła, jak Harry i reszta drużyny lądują przy drużynie domu węża i rozpoczynają rozmowę. Jak zwykle Slytherin na złość swoim odwiecznym wrogom, planuje przeprowadzić trening w tym samym czasie. Od drugiej klasy niewiele się na tym polu zmieniło. Mimo że Malfoy oficjalnie pogodził się z Potterem, co przypieczętowano męskim uściskiem dłoni, tak dla Hermiony i Rona, nadal był wredny i nieuprzejmy, co akurat nikogo nie dziwiło, bo zdaniem Herm Draco był typem gada, który nigdy nie zrzuci do końca swej skóry. Aktualnie natomiast nie podobała jej się mina Rona. Z minuty na minutę jego twarz przybierała coraz bardziej czerwony kolor, co, jak wszyscy wiedzieli, oznaczało, iż wybuch złości był blisko. Zerwała się ze swojego miejsca i szybko zbiegła na dół. Ona jedyna była w stanie pohamować mordercze instynkty Weasley'a.
Jest i nasza droga, kochana szlamcia! Wielkie Trio znów w komplecie! – zawył na jej widok Draco, a na jego ustach wykwitł cyniczny uśmiech. Hermiona rzuciła mu pogardliwe spojrzenie i podeszła do Rona.
O co chodzi? – spytała rudego.
Te szumowiny chcą też teraz trenować! – oburzył się Ron.
Uspokój się. Na pewno dojdziemy do porozumienia – odezwał się Harry.
Nie wiem jak ty, Potter, ale ja nie widzę problemu w przeprowadzeniu wspólnego treningu. Będziemy mogli ocenić poziom naszych drużyn. Nie gramy pierwszych meczów razem, więc kwestie taktyki i tak ulegną zmianie – zachęcał Malfoy, a jego platynowe włosy lśniły w słońcu. Hermiona oczyma wyobraźni widziała, jak Lav i Pat wzdychają na ten widok z trybun.
To chyba nie najlepszy pomysł, Harry – zwróciła się do przyjaciela brązowowłosa. Ron był naprawdę wściekły, a poza tym miała wrażenie, że Malfoy coś kombinuje.
Aa, tak, uwaga wszyscy! Królowa szlamu będzie teraz prawiła nam swoje mądrości! – zawołał blondyn i zaśmiał się, w czym zawtórowała mu jego drużyna. Ron już chciał sięgnąć po różdżkę, ale Hermiona unieruchomiła jego nadgarstek.
Lepiej być królową szlamu niż królem tchórzofretek – odcięła się z równie kpiącym uśmieszkiem, na co drużyna Gryfonów parsknęła śmiechem.
Coś ty powiedziała?! – Malfoy, wyraźnie wściekły, ruszył w jej stronę, ale jeden z ścigających nazwiskiem Zabini złapał go za ramię.
Daj spokój, Smoku – powiedział łagodnie i ku zdziwieniu wszystkich uśmiechnął się do Hermiony przepraszająco. Malfoy zmrużył niebezpiecznie oczy i skupił wzrok na dziewczynie. Jego spojrzenie wyraźnie dało jej do zrozumienia, że to jeszcze nie koniec. Odwrócił się jednak w stronę Harry'ego i powiedział:
To jak, Pottuś, gramy, czy ty i twoje tchórzliwe Gryfki pasujecie? - Na wzmiankę o tchórzostwie w drużynie domu lwa aż zawrzało. Hermiona westchnęła zrezygnowana, gdyż już wiedziała, jaka będzie decyzja. Nie minęła nawet minuta, a czternastu zawodników wzbiło się w powietrze.
Nieoficjalny mecz Gryfoni kontra Ślizgoni właśnie się rozpoczął.
Gryfonka o brązowych włosach wróciła na trybuny do swoich koleżanek, które aż piszczały z uciechy, patrząc, jak Malfoy szybuje na swej najnowszej miotle. Niestety, wyglądał naprawdę imponująco.
Tak ci zazdroszczę! – zawołała Lavi, gdy tylko Hermiona zajęła miejsce.
Czego? – spytała ją zdziwiona.
No tego, że rozmawiałaś z Malfoy'em! Też bym tak chciała... – rozmarzyła się znów blondynka. Herm zamrugała z niedowierzaniem. Czasem zastanawiała się, czy wszystko z nią w porządku, bo chyba nigdy nie byłaby w stanie tak ekscytować się tak jakimś facetem, jak robiła to Lav.
Jakbyś nie zauważyła, to się z nim przegadywałam – poinformowała chłodno.
No tak, ale on przynajmniej zna twoje właściwe imię. – Parvati wyszczerzyła się w uśmiechu, dając mentalnego pstryczka w nos swojej przyjaciółce. Lavender chyba jednak się tym nie przejęła, bowiem zajęta była kontemplowaniem cudownych łydek Dracona. Hermiona mimowolnie zachichotała. Może Pat i Lav nie były zbyt rozgarnięte, a w ich głowach nie było wiele poza chłopcami, ciuchami i kosmetykami, ale i tak je lubiła. Czasem miło było przebywać w towarzystwie ludzi, którzy nie mają w planach zbawiania świata.
Obserwowała grę z zacięta miną, nie mogąc się pozbyć wrażenia, że zdarzy się coś złego. Na razie wyglądało na to, że wszyscy grają fair, a drużyna lwa radzi sobie naprawdę dobrze. Po kilku minutach zauważyła jednak ku swemu przerażeniu, że Malfoy zatrzymał się niedaleko Rona i coś do niego mówi. Rudy był już cały czerwony, a jego ręce zaciskały się na trzonku miotły coraz mocniej. Widać było, że on i Ślizgon o coś się przegadują, jednak po chwili blondyn wybuchnął śmiechem i odleciał w górę, by móc wypatrywać znicza i jednocześnie śledzić postępy swojej drużyny. Hermiona odetchnęła z ulgą, gdy Draco zostawił Rona w spokoju. Ta ulga nie trwała jednak długo, gdyż Weasley zdenerwowany do granic swych możliwości ruszył za Ślizgonem. W mgnieniu oka podleciał do niego, ale niestety nie zdążył zahamować i wpadł na obróconego do niego plecami blondyna. Niespodziewający się ataku chłopak został dość mocno poturbowany i...


Krzyk Lavender rozdarł błonia, gdy nieprzytomny szukający Slytherinu zaczął spadać w dół. W ułamku sekundy Hermiona oceniła sytuację. Jeśli on spadnie na murawę, zostanie z niego tylko zielona plama. Wyjęła swoją różdżkę i machnęła nią szybko. Ciało chłopaka zwolniło, ale i tak dość mocno gruchnęło o ziemię. Wszyscy obecni na stadionie zamarli...

11 komentarzy:

  1. Jesteś najlepsza :* Rozdział ciekawy trochę kanoniczny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze Dramione pod słońcem. Czytam już n-ty raz i pomimo, że wiem co zaraz nastąpi wciąga mnie niesamowicie ♥
    Kocham, kocham, kocham!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kanoniczny Malfoy miał szczurzą twarz,spiczasty podbródek, bladą cerę i ulizane własy. Rozumiem, że odtwórca roli Malfoya- Tom Felton bardziej działa na zmysły nastolatek niż Rupert Grint, ale niestety wszelkie przesłanki wskazują na to, że książkowy Ron był znacznie przystojniejszy niż Draco Malfoy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opowiadanie dzieje się po wojnie - czyli po wydarzeniach kanonicznych. Nie wiem czemu wpadłaś na pomysł pouczania mnie co do wyglądu Malfoya czy Weasleya, bo kompletnie mnie nie interesuje jaki pogląd na tych dwóch chłopaków ma cały świat. Ja przedstawiłam swoją wizję - co oczywiście opowiadanie typu fanfiction dopuszczają. Nastolatką od dawna nie jestem, a moim zdaniem Tom Felton akurat nie był najszczęśliwszym wyborem do tej roli, bo personalnie za nim nie przepadam. Dla twojej informacji - książki przeczytała od deski do deski nie raz i nie dwa. Filmy również widziałam, choć mój zachwyt nimi jest umiarkowany. Rozumiem, że być może chciałaś być miła lub pomocna pouczając mnie na temat wyglądu Malfoya czy tego kto, skąd zna mugolskie manekiny, ale zupełnie niepotrzebnie straciłaś czas :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nie chciałam być ani miła ani pomocna, zwróciłam uwagę tylko na błąd logiczny występujący w twoim drabble, bo przecież nigdzie nie zostało napisane, że w czarodziejskim świecie nie było manekinów.... a Malfoy musiałby mieć inteligencję serwetki, żeby faktycznie nie odróżnić manekina od żywej kobiety... Miało być śmiesznie, a wyszło raczej trywialnie....

      Usuń
    3. Nigdzie też nie jest powiedziane, że w czarodziejskim świecie BYŁY manekiny wyglądające jak te w naszych butikach. A jeśli ty w 100 słowach drabbli i to z cyklu dramione, próbujesz na siłę doszukać się jakiejś głębokiej logiki, to gratuluję dużej ilości wolnego czasu :) Nigdzie nie jest napisane, że ktoś miał brać ten tekst na poważnie - to taki żart, parodia, pastisz, którym chciałam przywitać na nowym blogu swoich "starych" czytelników. Dobrze, że nie przeczytałaś kiedyś osławionej - Diabelskiej Wpadki! Tam dopiero byś miała pole do poszukiwania choć krzty logiki :D

      Usuń
    4. W pełni się zgadzam z autorką.Świat przedstawiony w fanfiction jest jedynie jej wizją i poglądem na dzieło Rowling.

      Usuń
  5. Świetne <3 Czytam to już trzeci raz :P Z tego normalnie można zrobić film, kocham DRAMIONE ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. czytam to wciąż w kółko i nadal się ekscytuję. Mam nadzieję że będziesz się rozwijać pod względem literackim bo czekam na wyśmienitą książkę.Sama pisze swoje opowiadania,ale uważam że moja przygoda dopiero się rozpoczyna. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń