wtorek, 21 marca 2017

~Rozdział 17~(Sny Wybranych)

Betowała: Anna M.

Dedykacja: Dla Vivianne Peverell z serdecznymi pozdrowieniami :)


☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★


    Hermiona była zadowolona. Wreszcie porządnie się wyspała, zjadła dobre śniadanie, a fakt, że od czterech dni stan Narcyzy Malfoy znacznie się poprawił, wywoływał u niej przypływ pozytywnej energii.
Przelotnie spojrzała w lusterko, oceniając swoją fryzurę i delikatny makijaż. Wreszcie znów poczuła się bardziej kobieco i seksownie. Nie żeby tego specjalnie potrzebowała, przede wszystkim była uzdrowicielem i samo to dawało jej wystarczającą satysfakcję, ale... Lubiła to. Lubiła, gdy po wejściu do sali Narcyzy, Draco witał ją tym łobuzerskim uśmieszkiem sławnego na całe ministerstwo Casanovy. Uwielbiała również to przepełnione wściekłością spojrzenie Lidii. Jad, który przebijał się z każdego jej słowa, skierowanego do Hermiony. Nie było wątpliwości, że uważała Hermionę za swoją rywalkę. Panna Granger śmiała się, że to dziecinne, ale i tak nie mogła powstrzymać satysfakcji płynącej z całej tej sytuacji.
   Przybrała na swoją twarz delikatny uśmiech i weszła do sali swojej pacjentki. Narcyza ocknęła się poprzedniego wieczora, ale wciąż pozostawała bardzo słaba. Hermiona zaleciła, by jak najczęściej spała, tak, by oszczędzać siły, zanim Lucjusz zdobędzie eliksir. Ku swemu rozczarowaniu, w sali nie zastała Malfoya, był tam za to...
    - Blaise!
    - Witam, pani uzdrowiciel! - Zabini uśmiechnął się szeroko i podszedł, by ją uściskać.
    - Już wróciliście? Przecież jeszcze... - Hermiona nie mogła sobie w tej chwili przypomnieć, kiedy tak właściwie powinna zakończyć się ich misja na Maui.
    - Tak, dwa dni przed czasem. Nie potrafiliśmy się już dobrze bawić, wiedząc, że jesteście tu sami z problemami. A poza tym, jedna z uczestniczek miała kłopoty ze zdrowiem. - Blaise odchrząknął znacząco, a Hermiona dopiero teraz spostrzegła, że Narcyza Malfoy jest przytomna.
    - Dzień dobry. Jak się pani dziś czuje? - zapytała, zbliżając się do jej łóżka.
    - Lepiej. Zawsze jest mi lepiej, gdy mam obu swoich chłopców blisko. – Narcyza uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła dłoń do Zabiniego, który od razu ją ujął.
    - A gdzie ten drugi? - Hermiona, starała się, by zabrzmiało to nonszalancko.
    - Jest w bufecie z tą kukłą – odburknął Diabeł.
    - Blaise! - zganiła go pani Malfoy. – Lidia jest wspaniała, taka kochana! Mam nadzieję, że ona i Draco... - Jej wypowiedź przerwał nagły atak kaszlu.
    Hermiona podeszła do stolika, na którym stał dzbanek z wodą i napełniła szklankę, szybko podając ją pacjentce. Blaise ostrożnie pomógł Narcyzie się napić. Gdy tylko kaszel minął, kobieta od razu wróciła do tematu:
    - Jak już mówiłam, mam nadzieję, że Lidia wkrótce...
    Jednak w tym momencie znów jej przerwano, bowiem do pokoju właśnie wszedł Draco wraz z panną Airbrick. Malfoy na widok Hermiony przystanął i zmierzył ją wzrokiem od stóp po czubek głowy. Uśmiechnął się łobuzersko i gwizdnął z uznaniem.
    - Cześć, Granger! Jak zwykle miło cię widzieć – kokietował.
    - Powiedziałabym to samo, gdyby nie fakt, że nie lubię kłamać z samego rana. – Uraczyła go ironicznym uśmiechem.
    Lidia przyglądała się tej scenie z wyraźną niechęcią.
    - Dzień dobry – przywitała ją chłodno Hermiona.
    - Witam – odpowiedziała nieprzyjaźnie Airbrick, zakładając ręce na piersi i spoglądając na nią z wyższością.
    Widząc to, Blaise parsknął w swój rękaw, nie mogąc powstrzymać kpiącego chichotu.
    - Jak się teraz czujesz, mamo? - Draco podszedł do łóżka i stanął zaraz obok Zabiniego, który wciąż cicho rechotał.
    - Lepiej, kochanie. Naprawdę. – Narcyza uśmiechnęła się czule do syna.
    - Parametry również są znacznie lepsze. Zerwanie klątwy przebiegło bez większych powikłań, a to dobry znak. Jest szansa, że uda nam się zniwelować skutki czaru na dłuższy czas. – Tłumaczyła im Hermiona.
    - To wspaniałe wieści! – ucieszył się Blaise.
    - Mówię ci, stary. Granger dokonuje prawdziwych cudów. – Draco znów posłał jej ten swój podszyty kpiną uśmieszek, ale ona się tym nie przejęła. Wiedziała, że blondyn naprawdę jest jej wdzięczny za to, że odkryła, co dolegało jego matce.
    - Zawsze ci powtarzałem, że Hermiona jest fantastyczna! – Blaise puścił do niej oko, a stojąca w drugim końcu sali Lidia prychnęła nieelegancko, najwyraźniej zdegustowana tym stwierdzeniem.
    - Naprawdę fantastyczna – zgodził się dwuznacznie Malfoy.
Hermiona sama już nie wiedziała, czy to jakaś nowa forma kpienia sobie z niej, czy może Malfoy robi to wszystko, by wywołać zazdrość w Lidii. W każdym razie, jeśli o to mu chodziło, osiągnął swój cel, bowiem Airbrick była aż czerwona ze złości.
    - Jak widać, nie tylko my to zauważyliśmy. - Blaise sięgnął do kieszeni swojej marynarki i wyjął z niej białą kopertę.
    - Co to jest? - zapytał podejrzliwie Draco.
    - List miłosny dla Hermiony. - Diabeł uśmiechał się triumfująco.
Dłoń Malfoya prawie natychmiast wystrzeliła ku kopercie. Zabini jednak był szybszy i odsunął rękę, kierując ją w stronę Hermiony.
    - Twój słodki Keona ubłagał mnie, bym przekazał ci od niego wiadomość. Jestem jednak pewien, że wkrótce sam się do ciebie odezwie. Wygląda na to, że skradłaś mu serce...
Hermiona poczuła, jak rumieńce zawstydzenia wypływają na jej policzki. Szybko odebrała list schowała ją do kieszeni swojego kitla. Natomiast Draco odwrócił się tak, że nie mogła w tej chwili zobaczyć wyrazu jego twarzy.
    - Dziękuję ci, Diable. Cieszę się, że wszyscy już wróciliście. Muszę koniecznie sprawdzić, jak się miewają Lavender i Ginny. A pani Malfoy powinna jak najwięcej odpoczywać, więc nie męczcie jej zbyt długo. Miłego dnia. – Pożegnała się i szybko wyszła z pokoju.
    - Od kogo ona dostała ten list? - dopytywała Lidia, gdy tylko Hermiona zamknęła za sobą drzwi.
    - Od mężczyzny, którego poznała na Maui. Facet kompletnie zwariował na jej punkcie. – Blaise nie mógł powstrzymać uśmiechu, wiedząc, jaką irytację wywołują te słowa w jego najlepszym przyjacielu.
    - Idę zapalić – zdecydował Draco.
    - Synku, przecież miałeś już tego nie robić! - zaprotestowała Narcyza.
    - Może od jutra – odpowiedział lakonicznie, wychodząc z sali.
    - Pójdę dopilnować, żeby nie wypalił za dużo. – Blaise ruszył za przyjacielem. Uznał bowiem, że to odpowiedni moment, by zacząć wprowadzać w życie swój plan.

☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★

    Draco stał przed szybą starego domu towarowego i siłował się z mugolską zapalniczką. Był niewyobrażalnie wściekły na ten mały, głupi przedmiot, który akurat nie chciał aktualnie spełnić swojej roli. Desperacko potrzebował w tej chwili papierosa, a najlepiej kilku, zapitych szklaneczką mocnej whisky. Wiedział, że matka miała rację. Palenie to okropny nałóg i nie powinien był do niego wracać, jednak ostatnie wydarzenia zbyt mocno nadszarpnęły jego nerwy.
    - Użyj różdżki, nikogo tu nie ma – poradził mu Blaise, stając tuż obok.
Na szczęście zapalniczka wreszcie odpaliła i Draco z lubością zaciągnął się nikotynową używką.
    - Chcesz jednego? - Wyciągnął paczkę papierosów w stronę Zabiniego.
    - Czemu nie. – Diabeł nie miał żadnych problemów z opanowaniem zapalniczki i wkrótce obu mężczyzn spowiły kłęby siwego dymu.
    - Przeklęte papierosy. Są jedyną rzeczą, która choć trochę mnie uspokaja. - Draco wyglądał na kompletnie poirytowanego.
    - Z twoją mamą jest już lepiej. Możesz sobie trochę odpuścić.
    - Wszystko mnie wkurza. Ta bezradność, fakt, że muszę polegać na swoim ojczulku i na dokładkę jeszcze Lidia ciągle paple o zaręczynach - narzekał.
    - Wyznaczyliście już datę?
Blondyn spojrzał z niechęcią na przyjaciela.
    - Nie kpij, stary. Przecież wiesz, że nie mam zamiaru tego robić! Nie znoszę jej, ale mama tak ją lubi, że nie pozwala mi się jej pozbyć ze szpitala.
    - Dlaczego jej gdzieś nie zaprosisz? Może to obniży poziom stresu...
    - Zwariowałeś? Przecież i tak bez przerwy wszędzie za mną chodzi!
    - Nie mówię o Lidii...
Draco znów spojrzał na przyjaciela, po czym rzucił niedopałek papierosa na chodnik i mocno go przydepnął.
    - Co było w tym liście?
    - Nie wiem. Nie czytuję cudzej korespondencji.
    - Bo ci uwierzę...
    - Domyślam się tylko, że prosił ją o spotkanie. Był bardzo rozczarowany, gdy się okazało, że tak nagle wyjechaliście.
    - Nie wierzę, że zakochał się w niej po jednej, krótkiej rozmowie! Takie rzeczy się nie dzieją! – złościł się Malfoy.
    - Mówiłem ci, że Hermiona jest fantastyczna. Oczarowała go swoją urodą i inteligencją.
    - Fantastyczna... - powtórzył głucho Draco, najwyraźniej pogrążając się we własnych rozmyślaniach.
Zabini przyjacielsko poklepał go po ramieniu.
    - Posłuchaj mojej rady. Zaproś ją gdzieś i to szybko. Dobrze wam to zrobi. Mała odskocznia od problemów.
    - Skąd pomysł, że ona się zgodzi gdziekolwiek ze mną pójść? - zapytał kwaśno.
Diabeł uśmiechnął się szelmowsko.
    - Jeśli nie spróbujesz, to się nie przekonasz.
Draco popatrzył na niego nieco niepewnie, w końcu jednak odwrócił się na pięcie i wrócił do szpitala. Kolejny uśmiech triumfu zagościł na ustach Zabiniego. Prawdziwe Diabły już tak mają.

☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★

"Droga Hermiono" głosił nagłówek listu, który po zakończonym obchodzie zdecydowała się wreszcie przeczytać w swoim gabinecie. Od powrotu z Maui, nie poświęciła agentowi Huliheenowi ani jednej myśli, zdziwiła ją więc wiadomość od niego. Miała nadzieję, że Blaise się pomylił i to wcale nie był list miłosny, tylko zwykła kartka z pozdrowieniami. "Bardzo mi przykro, że nie mogłem się z Tobą pożegnać". No cóż...ona nie odczuwała niczego podobnego. Zastanowiła się, dlaczego. Przecież Keona był przystojny, miły, inteligentny - dokładnie w jej typie. Aczkolwiek...
    - Przeczytałaś tam coś ciekawego?
    Hermiona podskoczyła w miejscu i pisnęła z przerażenia. W ogóle nie usłyszała, że ktoś wszedł do jej gabinetu i stanął jej za plecami. Odwróciła się gwałtownie, gromiąc Malfoya wzrokiem. Bałwan! Prawie przyprawił ją o zawał!
    - Na Godryka, Malfoy! Skradasz się jak jakiś złodziej! - skarciła go.
Draco rozejrzał się po jej gabinecie, a na jego twarz wypłynął sarkastyczny uśmieszek.
    - Nie masz tu niczego, co mogłoby zainteresować złodzieja, Granger. Chyba że chodzi o twoją wątpliwą cnotę... - Jego spojrzenie zatrzymało się na białej kartce, którą Hermiona wciąż trzymała w dłoni.
    Brunetka szybko złożyła ją na pół i z powrotem włożyła do kieszeni swojego lekarskiego fartucha.
    - Jak cię znam, to zapewne przyszedłeś, by wypić mi resztki kawy. – Wskazała mu porcelanowy dzbanek, który stał na środku jej biurka.
    - Kulturalna osoba by mnie nią poczęstowała, a nie zarzucała mi, że chcę ją ukraść. – szydził.
    - Kulturalna osoba zapukałaby do mojego gabinetu, a nie zakradała się tak, by mnie przestraszyć – odcięła się i sięgnęła po dwa kubki, by napełnić je dla nich kawą.
    - To był mały rewanż za to, jaką grozę wzbudza we mnie twoja codzienna fryzura – zripostował.
    - Nudy, Malfoy. Powiedz mi coś, czego jeszcze od ciebie nie słyszałam.
    - Powinniśmy pójść razem na kolację.
Hermiona zakrztusiła się swoją kawą. Liczyła, że Malfoy zaraz wybuchnie śmiechem lub znów spojrzy na nią w ten swój wyniosły sposób. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Blondyn patrzył na nią zupełnie zwyczajnie, a może nawet z niewielką nutką oczekiwania.
    - Niby dlaczego powinniśmy iść razem na kolację? Chcesz mnie wreszcie otruć?
    - Oczywiście, Granger. Nie marzę o niczym innym od jakichś dziesięciu lat. Niemniej akurat tym razem nie chodzi mi o pozbycie się ciebie. Chcę ci tylko jakoś podziękować.
    - Podziękować? Niby za co?
Draco wywrócił oczami i westchnął zniecierpliwiony.
    - Każdy, kto wyrażał opinię, że jesteś najinteligentniejszą czarownicą naszego pokolenia, powinien teraz zobaczyć twoją minę. A jak myślisz, za co mogę być wdzięczny uzdrowicielce, która jako jedyna odkryła, na co od lat choruje moja matka?
    - To moja praca, Malfoy. Nie musisz mi za to stawiać kolacji – warknęła, wyraźnie zirytowana. Nie znosiła przekupstwa, korupcji i wyrazów wdzięczności za coś, co należało do jej obowiązków.
    - Od tygodnia prawie nie wychodzimy ze szpitala. Chyba możemy jeden wieczór spędzić w porządnej restauracji i dla odmiany podokuczać sobie trochę przy dobrym winie?
    - Dokuczanie przez pijanego Malfoya. Wydarzenie o jakim marzy każda kobieta! – Hermiona uśmiechnęła się sardonicznie, bo o dziwo, gdy sobie to wyobraziła, ta perspektywa nie wydała jej się wcale taka zła.
    - Nienawidzę mieć długów wdzięczności. Nie męcz mnie, Granger. Nie znoszę się o coś prosić, tym bardziej kobiety, a już najmniej lubię prosić o coś ciebie. Jedna kolacja i po sprawie.
    - Skoro tak ci na tym zależy... - Sama nie wiedziała, dlaczego tak szybko mu uległa.
    - Świetnie. Dziś o ósmej. Ubierz jakąś porządną kieckę. Pójdziemy do "La Thamaturgie".
Malfoy skierował się do wyjścia.
    - Żartujesz?! Rezerwację w tej restauracji robi się z trzymiesięcznym wyprzedzeniem!
Spojrzał na nią przez ramię.
    - To ty żartujesz, Granger. Zapomniałaś z kim rozmawiasz? O ósmej będę u ciebie.
Draco wyszedł z pokoju, a Hermiona z wrażenia oparła się o swoje biurko. Czy ona właśnie zgodziła się pójść na randkę z Malfoyem? O Merlinie! Czyżby zwariowała?

☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★☼☁☽★

Witajcie!
Mam nadzieję, że brak weny został wreszcie przełamany :) Jestem w trakcie tworzenia kolejnej części "Prawdziwej Twarzy" i mam nadzieję, że nie będziecie musieli zbyt długo na nią czekać. Zarówno "PT", jak również "Sny" mają już tylko kilka rozdziałów do zakończenia i bardzo bym chciała szybko się z tym uporać, by móc rozwinąć akcję "W otoczeniu wroga".
Trzymajcie za mnie kciuki i życzcie mi proszę dużo weny i wolnego czasu!
Dziękuję za wszelkie maile (ostatnio dostaję ich coraz więcej, co bardzo mnie cieszy!) - Piszcie kiedy macie ochotę, jestem do waszej dyspozycji i na pewno Wam odpiszę (odpowiadam w góra 2-3 dni). Zapraszam do kontaktu!

mail: venetiia.noks@gmail.com
lub poprzez fb:
https://www.facebook.com/venetiia.noks (chętnie akceptuję wszystkie zaproszenia do znajomych!). :)

Pozdrowionka i szczere uściski!

Venetiia

22 komentarze:

  1. Uwielbiam! Świetny rozdział, zwłaszcza że ostatnimi czasy zdążyłam powtórzyć już prawie całego twojego bloga 😂 nie powiem, ciekawe doświadczenie - polecam niecierpliwym, zwłaszcza jeśli dawno nie czytali, nagle widać wszystko inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sama przeczytam jeszcze raz, by spojrzeć na to jeszcze inaczej :D Co mi polecasz? :P

      Usuń
  2. Bardzo się cieszę że jest kolejny rozdział. Sny wybranych to ostatnio moje ulubione opowiadanie. Jestem zwyczajnie ciekawa co będzie dalej ! Rodził super, życzę dużo weny I dużo pomysłów ! 🙄

    OdpowiedzUsuń
  3. " - Nudy, Malfoy. Powiedz mi coś, czego jeszcze od ciebie nie słyszałam.
    - Powinniśmy pójść razem na kolację.
    Hermiona zakrztusiła się swoją kawą."

    Mój ulubiony fragment <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam momenty, w których Blaise wkracza do akcji :).
    Dużo weny życzę,
    Invisible.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Twój styl pisanie, jest taki lekki. Jako jedna z niewielu autorek, bo nie chcę mówić, że jedyna, potrafisz stworzyć taką atmosferę między Draco i Hermioną, jaką zawsze sobie wyobrażałam. Te dialogi, które zawsze wywołują u mnie szczery uśmiech, są na to najlepszym dowodem. Właśnie tak wyobrażam sobie ich rozmowy. Nie mogę doczekać się ich kolacji. Mam nadzieję, że nie będziemy czekać kilku miesięcy. Pozdrawiam i życzę weny :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Salazarze słodki, życie jest okrutne!
    Ten żal, kiedy Venetiia wreszcie wstawia nowy rozdział, a Ty nie możesz go przeczytać, bo masz jutro próbną maturę, a jeszcze nie wyprasowałaś białej koszuli...
    Ale nadrobię zaległości, gdy tylko znajdę sekundę ;)
    Pozdrawiam Cię najserdeczniej, jak potrafię, Venetiio!
    Martwiała

    [smocza-opowiesc.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAAAAA!!!
      Blaise Zabini to bardzo inteligentny facet, zawsze tak uważałam!
      Bardzo się cieszę, że Draco zaprosił Hermionę na randkę. Nareszcie! Mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się szybko, bo trudno mi będzie nie myśleć o tym, jak przebiegła ich kolacja.
      I mam OGROMNĄ nadzieję, że "Sny Wybranych" to ten typ opowiadania, które się kończy cudowną frazą "I żyli długi i szczęśliwie" <3
      Pozdrawiam serdecznie!
      Martwiała

      Usuń
    2. btw, bardzo mi się spodobała Twoja ''Smocza opowieść''! Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Salazarze okrutny! Bardzo Ci dziękuję i cieszę się, że mój Draco przypadł Ci do gustu! ;*
      PS Przepraszam za tak późną odpowiedź tutaj. Dopiero ją zobaczyłam :/

      Usuń
  7. Znów sie nie zawiodłam 😁 . Jak zawsze warto było poczekać. Lubię to w jaki sposób piszesz swoje historię. Tak lekko przychodzi ich czytanie.Sprawiasz nimi radość😉 Czekam na zakończenie"Snów" oraz wszystkich innych historii. Dużo weny 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jak jedna z komentujących podkreśliła, jednym z bardziej udanych momentów to ten w którym draco proponuje kolacje, doprawdy zabawne. Mam nadzieje ze w końcu będzie się między nimi działo :-) dużo weny życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Propoycja kolacji była zabawna:D.
    Mam nadzieję, że Malfoy kopnie Lidkę w zad.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooooo są i Sny :D Bardzo mnie to cieszy :) Akcja nabiera kolorów, kolacja... mam nadzieję, że nie skończy się źle :D Uwielbiam to przekomarzanie się Draco i Hermiony, a do Lidii mam uraz - mam nadzieję, że szybko się niej pozbędziesz :D
    Pozostaje mi tylko życzyć weny i czasu i powiedzieć, że czekam z niecierpliwością na nowe rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział czekam na wszystkie pozostałe :) przerwałaś w najlepszym miejscu pozdrawiam i dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepszy rozdział w "SW"! Czekam, aż skończysz pisać nową część do "Prawdziwej Twarzy", to opowiadanie mnie intryguje:) Jak zwykle miło się zaskoczyłam po wejściu tutaj:) Pozdrawiam i dużo inspiracji!

    OdpowiedzUsuń
  13. Na początek, bardzo dziękuję za dedykację. Czuję się zaszczycona :D
    Uwielbiam tą ich wzajemną zazdrość i Balise'a w roli swatki. Zdecydowanie jedna z perełek "Snów". I jeszcze ten takt i kurtuazja Draco, gdy zapraszał Hermionę "Powinniśmy pójść razem na kolację". Jaka dziewczyna się temu oprze?
    Bardzo dobrze, że kaprysy weny na chwilę się wyciszyły. Niecierpliwie czekam na następne rozdziały, zarówno "Snów", jak i "Prawdziwej twarzy"

    Pozdrawiam serdecznie

    Niezmiernie wdzięczna Vi

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakościowy rozdzialik moja droga :)))
    'Kolejny uśmiech triumfu zagościł na ustach Zabiniego. Prawdziwe Diabły już tak mają.'- kocham :)) Czekam też na rozwinięcie akcji w WOW :))
    Duuuużo weny ,
    PF

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz nową fangirl. Uwielbiam Twojego bloga:D Szkoda że tak rzadko pojawiają się rozdziały, jednak rozumiem, że pisanie dwóch tak świetnych opowadań na raz może troszeczkę potrwać.
    Pozdrawiam, siostra eMKi aka Leny

    OdpowiedzUsuń
  16. Super, ciekawe co się wydarzy na tej kolacji. Jak już raz pisałam mass ciekawe pomysły i fajnie piszesz, a ta historia mnie zaciekawiła. Mam nadzieję, że ją dokończysz.
    Milka

    male-zmiany-hogwart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Opowiadanie jest świetne. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział!
    Życzę dużo weny

    OdpowiedzUsuń