niedziela, 4 października 2015

"Interes z kotem"

Potworny huk sprawił, że skoczyła nieomal na równe nogi. Przerażona rozejrzała się po pokoju, by zobaczyć jak Krzywołap z miną niewiniątka spogląda na cały stos wielkich ksiąg zrzuconych z biurka, które przytaszczyła dziś z biblioteki. Mogłaby przysiąc, że kot patrzy na to wszystko wyraźnie rozbawiony, jakby właśnie spłatał jej niezłego figla...
- I co merdasz ogonem, wstrętny sierściuchu? Przestraszyłeś mnie, do cholery! - warknęła. Wtedy rozległ się kolejny huk, gdy drzwi do jej sypialni z impetem uderzyły w ścianę.
W progu stanął prawdziwy adonis. Jego blade, półnagie ciało wręcz lśniło w ciemności, podobnie jak cudownie roztrzepane blond włosy. Widać było, że został dopiero co wyrwany z łóżka... Hermiona nerwowo przygryzła wargę. To był cholernie seksowny widok. Chociaż niedawno odkryła, że jej współlokator w wielu wersjach tak bosko wygląda. Spocony po treningu Qudditcha, wystrojony na jakąś imprezę czy zrelaksowany z whisky na kanapie w ich salonie... Prefekt Naczelny Ślizgonów był po prostu ciachem i już.
- Jasna avada, Granger! Przez ciebie kiedyś padnę na zawał! Ktoś cię morduje czy jak? - wydyszał, a ona dopiero teraz dostrzegła różdżkę w jego dłoni.
- To mój kot zrzucił książki – burknęła w ramach wyjaśnienia.
- Trzeci raz w tym tygodniu? Nie umiesz nad nim zapanować? -sarknął, przeczesując włosy palcami i opuszczając wreszcie różdżkę.
- Nie wiem, co się z nim dzieje, nigdy się tak nie zachowywał. Ale nie rozumiem, Malfoy, czemu się tak o mnie troszczysz. Myślałam, że jest ci obojętne czy żyję, czy nie – warknęła, zakładając ręce na piersiach.
- Pewnie że obojętne, ale jak zamordują cię w pokoju naprzeciw mojego, to zgadnij, kogo McDyrcia o to oskarży?
- Dobra, gdyby ktoś mnie mordował, to na pewno cię zawołam, a teraz idź już sobie, bo chcę spać.
- Idę, zanim zaczniesz mnie błagać bym został – zakpił.
- Chyba w twoich chorych, zboczonych snach Malfoy! - krzyknęła, gdy chłopak zniknął za drzwiami. Opadła na poduszki i uśmiechnęła się sama do siebie. Było jej cudownie ze świadomością, że on martwi się o nią na tyle, by co noc przybiegać tu sprawdzić,czy nic jej nie jest. To było takie słodkie...

இஇஇ

- Hermiona, a jak to jest być prefektem naczelnym? - zapytała szczebiotliwie Lavender.
- Normalnie – odpowiedziała Herm, przeżuwając tosta i patrząc na stół Ślizgonów, przy którym Astoria Greengrass zajmowała się namiętnym głaskaniem przystojnego blondyna po ramieniu. Kretynka!
- A jak to jest oglądać tak często Malfoy'a? - pytała Lav.
- Normalnie.
- Jaki jest, gdy jesteście razem w dormitorium?
- Normalny... A nie, czekaj. Wkurzający – odpowiedziała z lekkim uśmiechem. Prawdą było, że Draco jako jej współlokator był... interesujący. Lubiła na niego patrzeć, gdy wygodnie rozłożony na kanapie czytał jakaś ciekawą książkę lub kiedy w skupieniu odrabiał zadanie domowe... Lubiła, gdy konsultował się z nią w sprawie wypracowań albo gdy dyskutowali razem o jakimś najnowszym odkryciu w dziedzinie eliksirów. Po pewnym czasie odkryła, że lubi z nim spędzać swój czas... Lubiła to, że przestali być wrogami. Nawet nie wiedziała,kiedy polubiła jego. Tak po prostu się stało i nic nie mogła na to poradzić.

இஇஇ

- Granger, to prawda, że sypiasz w piżamie swojej babci, która na dodatek ma dziury? - usłyszała pewnego dnia, gdy przechodziła obok grupki Ślizgonów z siódmej klasy.
- Kto wam takich głupot naopowiadał? - zapytała z niesmakiem.
- Jak to kto? Smok! Mówi, że po waszym Pokoju Wspólnym chodzisz zawsze zakutana w stary dres! Pokazałabyś trochę ciałka, Granger! - zakpił Nott.
- Dalej słuchajcie tego tlenionego patafiana, a daleko zajdziecie. Do lochów i z powrotem, o ile nie pomylicie drogi, barany! - warknęła i ze złością ruszyła w stronę swojego dormitorium.
Ona i stary dres?! Piżama po babci?! Zawsze sypia w satynowych koszulkach wykończonych koronką! Nawet nie raz przechodziła w nich przez salon – oczywiście po jakąś książkę, a nie po to, by on ją zobaczył, a ta blada fretka mówi wszystkim, że ubiera się jak jakieś bezguście! Wrrr!

இஇஇ

Wpadła do salonu z zamiarem mordu wypisanym w oczach i zamarła w pół kroku, widząc jak Draco robi pompki na podłodze przed kominkiem... bez koszulki... Widok wart miliona galeonów.
- Cześć, Gryfonko, jak możesz, nie obśliń podłogi. Twoje skrzaty miałby więcej roboty – zażartował, zgrabnie podnosząc się z ziemi i sięgając po biały ręcznik. Hermiona przypomniała sobie o tympo co właściwie wróciła do salonu i od razu na powrót przybrała swoją wojowniczą postawę.
- Ty! Jak śmiesz rozgadywać wszystkim, że w Pokoju Wspólnym noszę stare dresy, a sypiam w babcinych piżamach z dziurami! - Draco uśmiechnął się lekko pod nosem i zrobił kilka kroków w jej stronę.
- A po co mam wszystkim mówić, że ubierasz się jak seksowna kusicielka i nosisz takie szmatki, które nadają się tylko do tego, by je z ciebie zerwać? Nie, kocico, nie wszyscy muszą wiedzieć o tym, jaka jesteś niepoprawna. Ta informacja zarezerwowana jest tylko dla mnie... - powiedział to wszystko przyciszonym głosem, delikatnie pochylając się nad nią, a ogniste rumieńce zawstydzenia wykwitły na jej twarz.
- Jesteś okropny – mruknęła pod nosem, szybko go wymijając i uciekając do swojego pokoju. Bała się, co mogłoby się stać, gdyby dłużej była tak blisko niego.

இஇஇ

Nie mogła spać, raz po raz analizując w myślach słowa Malfoy'a. Czy mówił poważnie, nazywając ją kusicielką? Czy jej ciało w jakiś sposób na niego działało? Tak bardzo chciałaby wiedzieć...
Z konsternacją zauważyła, że Krzywołap znów wdrapuje się na jej biurko. Uśmiechnęła się pod nosem, dziękując sobie za zapobiegliwość i położenie książek na podłodze, a nie jak zwykle na biurku... Nagle jednak kocurek jak gdyby nigdy nic strącił łapą stojący na biurku wazon z kwiatami... Rozległ się donośny huk.
- Ty chyba masz jakieś problemy emocjonalne, głupi kocie! - warknęła, szukając swojej różdżki, by posprzątać resztki porcelany. Jej drzwi znów otworzyły się gwałtownie, a przystojny książę Slytherinu stanął w nich wyraźnie wściekły.
- Nie wiem, co ten kot...
- Mam tego dość, Granger. Nie będę tego dłużej znosił.
- Rzucę bariery na pokój...
- Posuń się! – rozkazał, podchodząc do jej łóżka.
- Co? Ciebie chyba pogrzało Mal... Malfoy! Co ty wyprawiasz? Wyłaź! - zawołała, udając oburzenie, gdy blondyn wszedł pod jej kołdrę i jak gdyby nigdy nic wtulił się w poduszkę.
- Zamknij się i śpij, Granger. Będę na miejscu, gdyby jednak cię ktoś mordował albo to rude futrzaste zwierzę znów coś zniszczyło.
- Malfoy to że nie wymiotuję już z obrzydzenia na twój widok, nie oznacza, że możesz wpakować mi się do łóżka! - narzekała, choć tak naprawdę była podekscytowana jego bliskością.
- I tak wiem, że o tym marzysz, jak prawie cała żeńska część szkoły. Śpij, Granger – ramię blondyna objęło ją w pół. Hermiona myślała nad tym, jakich słów użyć, by zaprotestować, ale nic nie przychodziło jej do głowy. To uczucie było zbyt wspaniałe... Nawet nie wiedziała kiedy zasnęła.

இஇஇ

Następnego dnia jej humor, nie wiedzieć czemu, był bliski euforii. Miała dziwne wrażenie, że wszystko jest lepsze, przyjaźniejsze i bardziej kolorowe. Nawet dżem morelowy, który jadła codziennie na śniadanie, dziś smakował lepiej... Tak było do czasu aż po skończonych lekcjach wróciła do swojego pokoju. W progu przywitał ją wyraźnie zirytowany blondyn.
- Granger, patrz! - warknął, wskazując jej jakieś niebieskie strzępy materiału.
- Co to jest? - zapytała obojętnie, odkładając ciężką torbę z książkami i rzucając się na fotel.
- To jest, a raczej była, moja ulubiona koszula! Twój kot ją podarł swoimi pazurami! - wysyczał.
- To na pewno nie Krzywołap! - oburzyła się tym pomówieniem.
- Nie? No to patrz! - Malfoy rozłożył koszulę, na której poza wielkimi rozcięciami,były odbite kocie łapki oraz znajdowało się kilka rudych włosów. Hermiona najpewniej kłóciłaby się z nim dalej, próbując udowodnić niewnność swojego kota, gdyby nie to, że futrzak przebiegł właśnie obok nich... z kawałkiem niebieskiego materiału w pyszczku. Westchnęła zrezygnowana. Ten kot naprawdę ostatnio zachowywał się nad wyraz dziwnie i zaczynało ją to trochę martwić...
- Odkupię ci ją. Podaj rozmiar, a napiszę na Pokątną...
- Tę koszulę dostałem w prezencie! Zwykłe odkupienie jej nie załatwi sprawy! - Draco stanął nad nią i zmierzył ją chłodnym spojrzeniem.
- No to czego chcesz? Odszkodowania? Oficjalnych przeprosin na piśmie? - zapytała, krzyżując ręce na piersiach.
- Pójdziesz ze mną na bal wiosenny, Granger – powiedział, wciąż patrząc jej w oczy. Hermiona wybuchnęła śmiechem, przekonana, że to z jego strony tylko żart... Po chwili jednak mina jej spoważniała.
- Ty mówisz serio?
- Całkowicie serio, jesteś mi to winna. Jak już mówiłem, to była moja ulubiona koszula.
- Słuchaj, Malfoy, nie wiem z kim się założyłeś... Ale to nie jest śmieszne!
- Nie słyszę śmiechu, więc faktycznie nie jest. – Draco podszedł bliżej i pochylił się nad nią, a ich twarze dzieliło teraz tylko kilka centymetrów. - Idziemy razem na bal z okazji powitania wiosny, Granger, i lepiej, by twoja sukienka była zielona... - Dziewczyna przełknęła ślinę i skinęła głowa. Nie mogła mu się postawić, gdy był tak blisko, że niemal słyszała bicie jego serca. Żadna kobieta nie dałaby rady...

இஇஇ

Spojrzała w lustro, oceniając efekt końcowy. Sukienka była naprawdę ładna i... naprawdę zielona, tak jak sobie tego życzył. Włosy spięła na bok i wpięła w nie biały kwiat. W końcu to bal na powitanie wiosny. Spryskała się perfumami i odetchnęła głęboko. Bal z Malfoy'em. Harry, Ron i Ginny będą mieć z niej niezły ubaw. Ruszyła do wyjścia, przy którym siedział Krzywołap.
- Zejdź mi z oczu, ruda szczotko do butelek, to wszystko przez ciebie! - zganiła kota, który jednak nie wydawał się tym przejęty. Weszła do salonu, w którym czekał jej partner, w czarnym garniturze i zielonym krawacie... Wyglądał jak zwykle booosko. Na jej widok uśmiechnął się lekko i poprawił krawat. Podobała mu się. Widziała to wyraźnie w jego oczach.
- Gotowy? - zapytała go lekko speszona.
- Na taniec z taką ślicznotką zawsze! - odpowiedział, mrugając i podając jej ramię.

இஇஇ

Bal był cudowny. Nigdy nie bawiła się tak dobrze, jak tego wieczora. Pyszne jedzenie, świetna muzyka i bardzo przystojny Ślizgon jako jej partner! Jak dla niej nie mogło być lepiej. Miała bardzo dobry humor, a Draco jeszcze go potęgował opowiadając jej zabawne anegdotki z życia Ślizgonów. Gdy wracali do swojego dormitorium, wciąż trzymali się za ręce, a Hermiona myślała o tym, jak dobrze jej było w jego ramionach, gdy tańczyli razem... Weszli do pokoju, a ona z ulgą zdjęła wysokie szpilki. Draco podszedł do ich niewielkiego barku i sięgnął po whisky.
- Napijesz się? - zaproponował jej.
- Chętnie – odpowiedziała z uśmiechem, siadając na kanapie.
- Muszę przyznać, Granger, że nieźle tańczysz – usiadł obok Gryfonki, podając drinka.
- Ty też, Malfoy, całkiem dobrze – odpowiedziała z uśmiechem, zadowolona, że usiadł tak blisko niej.
- W ogóle niezła jesteś... – wyszeptał, pochylając się w jej stronę. Hermiona zapatrzyła się w jego cudowne oczy. Z bliska wydawały jej się jeszcze bardziej fascynujące...
- Ty też... - szepnęła tuż przy jego ustach, a zaraz potem ciałem wstrząsnął przyjemny dreszcz, gdy jej wargi zetknęły się z jego. Malfoy udowodnił, że opinie o nim jako o mistrzu całowania, nie są przesadzone. Całował cudownie. Tak, że miałaby ochotę unieść się nad ziemią... Jednak po chwili odsunął się od niej.
- Hermiona, ja... - Widziała w jego oczach wahanie. Czyżby żałował tego pocałunku?
- Nic nie mów, nie musisz – powiedziała, wstając, choć nogi miała jak z waty.
- W porządku – odpowiedział cicho.
- Pójdę już. Dobranoc – skierowała się w stronę swojej sypialni. Miała małą nadzieję, że chłopak ją zatrzyma, nic podobnego się jednak nie stało. Weszła do pokoju i zamknęła za sobą drzwi, opierając się o nie. Krzywołap leżał na jej łóżku i wlepiał w nią swoje kocie oczy. - To naprawdę wszystko przez ciebie! - warknęła, idąc w stronę łazienki. Miała nadzieję, że zimny prysznic ostudzi nieco jej rozgrzane wnętrze. Tak się jednak nie stało. Wciąż czuła na ustach smak jego pocałunku, a jej ciało wydawało się stęsknione za jego bliskością. Przewracała się w pościeli, nie mogąc zasnąć. Jej spojrzenie padło dzbanek z wodą, stojący na jej nocnej szafce. A gdyby tak? Nie zastanawiając się długo, strąciła go ręką, a on rozbił się z głośnym hukiem. Krzywołap wyskoczył z pod łóżka, wyraźnie oburzony taką pobudką, a Hermiona z nadzieją spojrzała na drzwi, licząc na to, że znów się otworzą... Tym razem zapukał, zamiast jak zwykle wpaść do jej pokoju.
- Proszę – odpowiedziała.
- Hej, wszystko w porządku? Słyszałem znów huk...
- Taaa, Krzywołap rozbił dzbanek z wodą. Nieszczęsny kot... - Draco podszedł bliżej łóżka. Miał na sobie tylko czarne bokserki, a ona znów nie mogła przestać się zachwycać jego ciałem...
- Zostać z tobą? - zapytał, siadając na skraju łóżka i przyglądając jej się uważnie.
- Jeśli chcesz... – odpowiedziała, przybliżając się do niego.
- Bardzo – szepnął, a jego oddech owionął jej spragnione pocałunków usta.
- Więc zos... - nie dokończyła, gdyż została uciszona namiętnym całusem.
Gdy Draco ułożył ją na poduszkę, by ustami pieścić jej szyję, poczuła ogromną wdzięczność dla swojego futrzastego przyjaciela.

இஇஇ

Następnego dnia znów obudziła się szczęśliwa, jednak zrobiło jej się przykro, gdy odkryła, że Dracona nie ma już w łóżku... Bała się,czy nie żałował tego wszystkiego co się między nimi stało. Wstała i postanowiła pójść do salonu po szklankę wody, gdyż jej własna skończyła wczoraj na podłodze... Otworzyła drzwi i usłyszała głos Malfoy'a. Zdziwiła się, z kim chłopak rozmawia o tak wczesnej godzinie. Dyskretnie zerknęła do salonu i… zamarła w szoku. Draco siedział na podłodze przed kominkiem, a tuż naprzeciwko niego siedział wyraźnie zadowolony z siebie Krzywołap.
- Dobra, stary, wiem, że nie umawialiśmy się na tę wczorajszą akcję, ale masz tu ekstra trzy ryby, należy ci się. – Draco pogłaskał kota, po główce i podsunął mu talerz z rybami, a Krzywuś z pomrukiem aprobaty,zaczął się zajadać swoją nagrodą. Hermiona ledwo zdusiła parsknięcie śmiechem. Wiedziała, że jej kot jest o wiele mądrzejszy niż inni przedstawiciele jego gatunku, ale żeby wdawać się w interesy z Malfoy'em? Tego się nie spodziewała ani po jednym, ani po drugim. Położyła się do łóżka, starając się nie chichotać. Poniekąd cieszyła się, że dziwne zachowanie jej pupila w ostatnich dniach zostało wyjaśnione oraz to, czemu nagle tak przytył. Była jednak szczęśliwa i obiecała sobie, że mocno wyściska tę rudą kupę sierści, jak tylko wpadnie jej w ramiona. Ciekawe tylko, dlaczego Draco, to wszystko zaplanował... Pomyślała jednak, że tym pomartwi się później, zwłaszcza, chłopak właśnie wrócił do jej pokoju, kładąc się obok i wtulając w nią z uczuciem.

இஇஇ

Kilka dni później...
Wzięła prysznic i założyła ciemnozieloną, satynową piżamkę. Wiedziała, że Draco ją lubi. Od wczoraj zostali oficjalną parą i choć wiele osób było w szoku, to jej przyjaciele wcale nie potępiali jej za ten związek. Uśmiechnęła się do siebie w lustrze i wróciła do sypialni, gdzie jej chłopak leżał już w łóżku. Położyła się i wtuliła w jego umięśnioną klatę, a Draco pocałował ją w czoło.
- Skarbie, nie wiesz gdzie jest Krzywołap? Nie widziałem go dzisiaj... - mruknął.
- Na pewno poluje, chyba gorzej mu się powodzi, od kiedy nie dokarmiasz go tłustymi rybkami – zachichotała.
- Co? Skąd ty... - Blondyn był w szoku.
- Po prostu wiem. To urocze, że robiłeś interesy z moim kotem, by mnie uwieść – zaśmiała się, skradając mu czułego buziaka.
- Mów, co chcesz, ale to jak na razie najbardziej opłacalny interes w moim życiu...

இஇஇ


Koniec

4 komentarze:

  1. Miniaturka godna podziwu.
    Draco był taki taki cudowny.
    Masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna i tak urocza :D Wspaniała miniaturka <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna i tak urocza :D Wspaniała miniaturka <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Merlinie <3 Cudna miniaturka, pomysł genialny. No nic dodać, nic ująć. Idealna! Czytając, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Cudo!

    OdpowiedzUsuń