piątek, 11 listopada 2016

Prawdziwa Twarz - Rozdział drugi


Betowała: Addie Della Robia

Dedykacja: Dla Karoliny W. (w podziękowaniu za wiadomość :))



_~_~_


Lubieżne spojrzenie, przyśpieszony, cuchnący oddech i brudne dłonie, które zbliżały się do niej nieuchronnie. Krzyczała, prosiła i błagała ,,Nie! Nie! Nie!”, ale mężczyzna tylko śmiał się z jej desperacji. Przyłożył scyzoryk do jej szyi w okolice tętnicy i przycisnął go, tak by lekko przeciąć jej skórę. Krzyknęła, próbując się odsunąć, jednak nie miała takiej możliwości, bowiem jej oprawca przytrzymał jej głowę, sprawiając, że ostrze nożyka wbijało się coraz głębiej w jej ciało.
Łzy płynęły obficie po jej twarzy, a Drexel sprawiał wrażenie coraz bardziej zadowolonego. Jej opór wyraźnie go podniecał.
Smakowita szlama... – mruczał, ocierając się o jej ramię swoimi biodrami i zjeżdżając scyzorykiem w dół, tak by móc rozciąć jej bluzkę.
Szloch Hermiony i szybki oddech mężczyzny odbijały się echem od kamiennych ścian lochu. Już nie krzyczała. Wiedziała, że to na nic. Zresztą, jakie to miało znaczenie, co on z nią zrobi? Przecież i tak wkrótce ją zabiją. Sługus Malfoya rozciął jej bluzkę i położył swoją brudną łapę na jej piersi ubranej w czarny, koronkowy stanik.
Szlama z klasą. Rzadki widok... – zamruczał znowu, z całej siły gniotąc jej pierś.
Wyraźnie czuła, że jest coraz bardziej napalony i za chwilę stanie się najgorsze. Mężczyzna zrobił krok w tył i rozpiął spodnie, po czym szybko machnął różdżką, a Hermiona poczuła, że zniknęły liny, którymi była przywiązana.
Zerwała się z miejsca w odruchu desperacji, chcąc dobiec do drzwi. Niestety nie zrobiła nawet dwóch kroków, gdy upadła twarzą na podłogę, porażona zaklęciem petryfikującym.
Drexel roześmiał się w głos, po czym podszedł i odwrócił ją na plecy. Hermiona nie mogła się poruszyć, jednak jej zmysły pozostały boleśnie świadome.
Widziała to zamglone, lubieżne spojrzenie. Czuła na sobie dotyk jego szorstkich rąk i śmierdzący papierosami oddech.
– Nie mam zbyt wiele czasu – szeptał sam do siebie, szybko rozrywając jej spódnicę, by móc pozbyć się bielizny.
Później położył się na niej, uprzednio siłą rozsuwając jej nogi. Hermiona wiedziała, że zaraz stanie się najgorsze. Po jej twarzy płynęły łzy, a ona nie mogła zamknąć oczu, czy odwrócić głowy.
Wszystko stało się w ciągu jednej sekundy. Drexel już miał w nią wejść, gdy gdzieś za jego plecami błysnęło zielone światło, a zaraz potem poczuła na sobie cały ciężar jego ciała. Zaklęcie petryfikujące, które na nią rzucił, zniknęło, a jego spojrzenie nagle stało się puste. Był martwy.
Usłyszała jakieś dziwne słowo brzmiące jak przekleństwo, a później ten znajomy głos z wyraźnie obcym akcentem.
Głupie ścierwa, dla nikogo nie mają szacunku. Rozkaz – znów najwyraźniej jakieś przekleństwo – to rozkaz! Szkoda, że już nie ma Śmierciożerców. Oni przynajmniej wiedzieli, gdzie ich miejsce.
Co mam z nim zrobić, panie? – zapytał wyraźnie drżącym głosem mężczyzna, który brał udział w jej wcześniejszych torturach.
Do bagna. A ją przywiąż i napraw jej odzienie. Panicz Draco wyraźnie zakazał jakichkolwiek zabaw z tą głupiutką szlamą. Macie wyciągnąć z niej informację i tyle. Zaraz przyślę ci Wadima do pomocy.
Ciężar ciała martwego mężczyzny zniknął, a ona znów mogła wziąć głębszy oddech. Prawie od razu poczuła mocne szarpnięcie za ramię i nim się spostrzegła, z powrotem siedziała przywiązana do krzesła, a jej bielizna, spódnica i bluzka znalazły się na swoim miejscu.
Merlinowi dzięki, nie została zgwałcona! Jednak nie miała powodów do radości. Wiedziała, że czeka ją jeszcze wiele złych rzeczy, nim nadejdzie upragniony koniec. Im dłużej nie wyjawi im, co odkryła, tym dłużej będzie żyła. Miała ochotę zaśmiać się w głos. W tej kwestii jej życie, a raczej jego długość, wciąż zależało od niej.


_~_~_

– Co odkryłaś w raportach aurorów?! – Ten cios nie był tak silny, jak poprzednie, choć i tak sprawił, że głowa odskoczyła jej w tył, jakby była przytwierdzona do jej ciała za pomocą sprężyny. Nic nie widziała na lewe oko, tak bardzo było opuchnięte. Jej nos już dawno został złamany, podobnie jak kilka żeber, a każde kolejne crucio sprawiało, że wizja śmierci stawała się coraz bardziej miła i słodka.
Jednak nie potrafiła. Jeszcze nie. Jeszcze chwila, mała nadzieja, że może jednak...
– Niczego tam nie odkryłam – wyszeptała zachrypniętym głosem, czując w gardle posmak krwi.
Nie kłam! – Kolejne uderzenie i ciche chrupnięcie kości, chyba skroniowej.
Daj spokój, Kurt, to twarda dziwka. Pora na klątwę łamiącą palce...
Może lepiej tę zrywającą paznokcie?
Słusznie – zgodził się Wadim. – A jeśli nie, to pozostaje nam przypalanie. To zawsze skutkowało...
Od której ręki zaczniemy?
Od prawej. I pośpiesz się z tym, zaraz będzie kolacja.

Nie mogła nie krzyczeć. Choć po dużej dawce crucio jej ciało było całe otępiałe, to i tak czuła tak niewyobrażalny ból, że krzyk był jedyną możliwością, jaka jej jeszcze pozostała.
– Mów, co odkryłaś w tych raportach! – przekrzykiwał ją Kurt, mocno trzymając jej dłoń i za pomocą różdżki powoli odrywając jej kolejny paznokieć.
Nic! Nic! – krzyczała, szlochała i ledwo łapała oddech, jednak jej oprawca nie okazywał żadnej litości.
Wystarczy, Kurt. – To znów był ten głos z obcym akcentem.
Jak pan każe. – Sługus od razu się od niej odsunął.
– Na razie idźcie na kolację. Na dziś wystarczy. Zostawcie ją tak, a jutro od rana sam się nią zajmę.
Hermiona niczego już nie widziała i nie słyszała. Ogłuszona bólem straciła przytomność.


_~_~_

Ocknęła się, czując na swej twarzy dotyk czegoś chłodnego. Ktoś przemywał jej ranę na czole.
Przestraszona odruchowo odsunęła głowę.
– Spokojnie. To ci pomoże... – Cichy głos sprawił, że spróbowała otworzyć opuchnięte oczy. Widziała jedynie zarys jakiejś postaci ubranej w czarną szatę, z kapturem na głowie. W dłoni miała fiolkę z jakimś eliksirem, w którym maczała kawałek szmatki i powoli przecierała jej twarz.
Kim jesteś? – wychrypiała pytanie.
Nikim – odpowiedziała postać, ale Hermiona w tej chwili zdała sobie sprawę z tego, że był to głos jakiejś kobiety.
Proszę... pomóż mi... – wyszeptała resztką sił.
Dziwna kobieta zakręciła fiolkę z eliksirem i sięgnęła do stojącego u jej stóp koszyka, z którego wyjęła butelkę wody.
– Napij się. – Przysunęła ją do ust Hermiony, która zaczęła łapczywie przełykać, jakby ta woda miała być eliksirem, który pozwoli jej przeżyć.
– Dziękuję... – szepnęła, gdy wreszcie ugasiła pragnienie. – Proszę cię, pomóż mi, inaczej oni mnie zabiją – błagała.
Kobieta włożyła do koszyka butelkę po wodzie, po czym odwróciła się i szybko pobiegła do drzwi.
Hermiona chciała ją zawołać, dalej błagać o ratunek, jednak nie miała już na to siły. Zakręciło jej się w głowie, a po chwili znów zapadła ciemność.

_~_~_

W całym pokoju unosił się zapach tradycyjnie podanej wołowiny. W kryształowych kieliszkach było nalane czerwone wino, a srebrne nakrycia już czekały. Draco siedzący u szczytu długiego stołu obracał widelec w dłoni, pogrążony we własnych myślach, a siedzący z jego prawej Ivan z dziwnym napięciem wpatrywał się w drzwi.
– Gdzie ona jest? – warknął Draco, ze złością uderzając widelcem w swój talerz.
Czy życzy panicz sobie, bym kogoś po nią posłał?
Nie. A ty nadal się z nią dzisiaj nie widziałeś? – uśmiechnął się ironicznie.
Ivan od razu odwrócił wzrok i przecząco pokręcił głową.
Malfoy parsknął krótkim śmiechem.
Jesteście doprawdy zabawni...
W tym momencie drzwi do jadalni się otworzyły i do środka wkroczyła postać w pięknej, bogato zdobionej pelerynie z czerwonym kapturem, który miała nasunięty na głowę.
Przepraszam za spóźnienie – odezwała się, szybko podchodząc do swojego miejsca, które znajdowało się po lewej stronie Draco.
– Już miałem wysłać Ivana do twojej sypialni. – Draco znów parsknął śmiechem, a jego rozbawienie jeszcze wzrosło, gdy zobaczył, jak jego prywatny ochroniarz znów uciekł wzrokiem gdzieś w bok.
Już jestem. Lepiej jedzmy, zanim wszystko wystygnie.
Najpierw zdejmij kaptur, a później powiedz nam, jak się miewa nasz nowy gość.
Draco spojrzał na nią wyczekująco.
Kobieta uniosła dłoń, która lekko zadrżała, po czym delikatnym gestem zsunęła kaptur z głowy.
Jej brązowe loki rozsypały się kaskadą na zgrabne plecy, a zielone oczy spojrzały chłodno na blondyna.
Tak lepiej. A teraz opowiedz nam, co tam u Granger? – zagadnął tonem, jak gdyby pytał ją o prognozę pogody.
Źle... Wygląda, jakby już była w agonii – wyszeptała, wbijając wzrok w stół.
Draco skrzywił się pod nosem i sięgnął po półmisek ziemniaków.
Czy ci idioci wiedzą co robią? Na pewno nie przesadzili? Ona ma nam coś powiedzieć, zanim umrze.
Lepiej to sprawdzę, paniczu. – Ivan zerwał się ze swojego miejsca, wciąż na nich nie patrząc.
Dobrze, idź. – Draco odprawił go ruchem ręki, po czym dolał sobie wina do kieliszka.
Gdy drzwi się zamknęły, Astoria odetchnęła głębiej i sięgnęła po półmisek z warzywami.
Nie powinieneś go zmuszać, by przy mnie jadł. To może zepsuć apetyt... – wyszeptała.
To ty go katujesz i swoją postawą zmuszasz, by na ciebie nie patrzył. Nie widzisz, że go to boli? – zauważył dość cierpko.
Przestań! – syknęła. – Nie waż się więcej powtarzać tych bzdur! Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby na mnie patrzeć!
Myślisz, że on nie ma blizn? Że ja ich nie mam? Obudź się wreszcie, Astorio. Widzieliśmy na świecie już tyle, że twoja twarz naprawdę nie jest niczym odpychającym. Nie wiem, ile razy mam ci to jeszcze powtarzać.
Astoria uniosła głowę, tak by prawa strona jej twarzy była dobrze widoczna. Szkaradne blizny zaczynały się od linii jej włosów, obejmowały całą prawą stronę twarzy i kończyły się na szyi. Wyglądały, jakby jej skóra została poparzona jakimś kwasem.
Skoro wiesz, że to, jak wyglądam, to, jak bardzo zostałam oszpecona, niszczy mi dosłownie całe... a w zasadzie, to co mi jeszcze zostało z życia, dlaczego sam zadajesz ludziom takie rany? Po co?
Draco rzucił swoimi sztućcami i nerwowym ruchem złapał za kieliszek z winem, opróżniając go jednym haustem. Widać było, że nie chciał z nią o tym rozmawiać.
Wiem, że nie lubisz, gdy trzymamy kogoś w naszych lochach, ale...
A więc Granger, tak? – przerwała mu ostro. – Szczerze przyznam, że długo się do tego zbierałeś. Byłam pewna, że ona pierwsza tu trafi. Twoja nienawiść do niej jest wręcz legendarna.
Myślisz, że jest tu tylko dlatego, bo chcę ją zabić? – syknął przez zęby.
A nie? Dziwi mnie tylko, czemu sam tego nie zrobisz, skoro tak tego chcesz. – Astoria spojrzała mu wyzywająco w oczy.
Jest tu, bo coś wie! O moim ojcu, klątwie, eliksirze... Nie zdołałem wyłapać z jej myśli zbyt wiele, ale jestem pewien, że coś odkryła. To dlatego ludzie Ivana ją torturują. Przez twoje głupie, altruistyczne zapędy i chęć pomocy pewnie będą musieli męczyć ją trochę dłużej, zanim coś im wyśpiewa – sarknął i znów dolał sobie wina. Jego kieliszek pustoszał w ekspresowym tempie.
Skoro ona wie coś o tobie, to dlaczego sam jej o to nie zapytasz? Gdybyś do niej poszedł z propozycją ocalenia życia, to by ci wszystko sama powiedziała. Nie jest głupia. Na pewno ma świadomość, że pożyje tak długo, jak długo będziesz sądził, że ma ci coś do wyjawienia.
Tortury też to z niej wyciągną, możesz być tego pewna...
W porządku! – ucięła ostro. – Skoro wolisz dręczyć i mordować niewinne kobiety, to twoja sprawa, ale przynajmniej nie tchórz i rób to własnymi rękoma!
Draco huknął pięścią w stół z taką siłą, że większość naczyń na chwilę podskoczyło. Na Astorii jednak nie wywarło to żadnego wrażenia, nadal spokojnie kroiła wołowinę na swoim talerzu.
Czego ty ode mnie chcesz?! – krzyczał.
Niczego – odpowiedziała spokojnie. – Mam tylko nadzieję, że masz świadomość, że ta mała szlama, którą tak gardzisz, ma w sobie więcej odwagi niż ty.
Warknął ostrzegawczo doprowadzony do skrajnej furii.
To tylko brudna mugolaczka, która...
– Która jest torturowana od kilku godzin wszystkim, co macie w swoim arsenale, a jeszcze nie puściła pary z ust. Ilu znasz tak wytrzymałych ludzi?
Malfoy zacisnął gniewnie usta i znów dolał sobie wina. Astoria uśmiechnęła się delikatnie pod nosem. Już wiedziała, że tę konfrontację wygrała. Draco wkrótce sam porozmawia z Hermioną, a jeśli wszystko pójdzie według planu, to na pewno jej nie zabije.


_~_~_
Nie wiedziała, ile czasu była nieprzytomna, jednak gdy się ocknęła, gardło boleśnie ją piekło, a kolejny łyk zimnej wody jawił jej się teraz niczym największe marzenie. Wygięte do tyłu ręce bardzo ją bolały, ale i tak nie dorównywały bólowi jej głowy. Wciąż biła się z myślami. Czy powinna się już poddać i powiedzieć im wszystko, a później czekać na upragniony koniec? Czy była na to gotowa? Bagno... Jej doczesne szczątki trafią do bagna, podobnie jak miało to miejsce ze sługusem, który nie posłuchał rozkazu. Takie małe przewinienie. Odrobina nieposłuszeństwa. Avada i bagno. Tutaj nikt się nie patyczkował, a rozkaz pana był widać najwyższym prawem.
Nie potrafiła już nawet płakać. Nie miała na to siły. Zresztą płacz i tak nic by jej nie dał. Sama nie wiedziała, czemu się jeszcze opierała. Może chciała coś komuś udowodnić? Gdyby miała siłę, parsknęłaby śmiechem. Udowodnić coś Malfoyom? Dobre sobie. Ich to nawet nie obejdzie. Chcieli informacji. Tylko tego. Jak to dostaną, najpewniej natychmiast ją zabiją. Mogła się upierać, jak długo zechce, ale koniec być tylko jeden. Nie miała co do tego złudzeń.
Drzwi się otworzyły i bardziej poczuła, niż zobaczyła, że ktoś wszedł do środka. Zdziwiło ją to trochę. Czy ten rosyjski ochroniarz Malfoya nie miał się nią zająć dopiero jutro? A może jednak zmienił zdanie. Chyba że już było jutro? Usłyszała ciężkie kroki, a później pojawił się jasny błysk zaklęcia. Znów kilka kroków i coś, co brzmiało, jak szuranie krzesłem po kamiennej posadzce. Zmusiła się do otwarcia napuchniętych powiek i spostrzegła to, czego się kompletnie nie spodziewała. Przed nią siedział na krześle nie kto inny, ale sam Draco Malfoy.
Mężczyzna przyglądał jej się przez chwilę, po czym wycelował różdżkę w jej kierunku.

Pora żebyś to ze mną sobie pogadała, Granger.

_~_~_
Witajcie :)
Oto obiecany rozdział nr 2. Mam nadzieję, że umili Wam czas w ten długi weekend. Bardzo Serdecznie dziękuję Wszystkim osobom, które zareagowały na moją prośbę o komentarze i wiadomości mailowe. Jesteście naprawdę kochani :)
Wena dopisuje, dalsze publikacje się tworzą, pozostaje mi więc tylko napisać - do następnego!
Pozdrowionka,
Wasza Venetiia. 

35 komentarzy:

  1. Jest to strasznie trudny "początek". Na razie nie wyobrazam sobie rozkwitu tego całego Dramione, ale wierzę, że historia będzie świetna. Strasznie lubie brutalność w opowiadaniach, a szczególnie w dobrze pisanych opowiadaniach.
    Podziwiam Cię, że potrafisz jednocześnie pisać "Prawdziwą twarz", która jest brutalna, cięzka, i "Sny Wybranych", które są lekkie, przyjemne.
    Komentuję od teraz i nadal będę.
    Czekam na kolejne rozdiały.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest to strasznie trudny "początek". Na razie nie wyobrazam sobie rozkwitu tego całego Dramione, ale wierzę, że historia będzie świetna. Strasznie lubie brutalność w opowiadaniach, a szczególnie w dobrze pisanych opowiadaniach.
    Podziwiam Cię, że potrafisz jednocześnie pisać "Prawdziwą twarz", która jest brutalna, cięzka, i "Sny Wybranych", które są lekkie, przyjemne.
    Komentuję od teraz i nadal będę.
    Czekam na kolejne rozdiały.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Brrr już się boję o Hermionę :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Już się zakochałem w tym opowiadaniu... Byle tylko Draco nie okazał się słaby i łagodny w czasie tej rozmowy ^^ chce zobaczyć prawdziwego złego Smoka :D daj coś jeszcze prooosze RR

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakochałam się <3333 aż mi się oczy zaświeciły *_* Początek był moim skromnym zdaniem taki - o ale ten rozdział mnie zachwycił *_* jestem ciekawa , jak ta ich rozmowa będzie wyglądać. Do dziś zawsze szczególnie czekałam na 'Sny...' a teraz czekam i na 'Twarz. Kocham.
    Pozdrawiam ,
    zauroczona PF *_*

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz bardziej podoba mi sie to opowiadanie. Jestem baaaardzo ciekawa jak przekonywujący moze byc Draco podczas ich miłej rozmowy, ale jeszcze troche musimy poczekać żeby sie tego przekonać. Juz współczuje Hernionie,ale co jej nie zabije to ją wzmocni :D
    Juz nie mogę się doczekać trzeciego rozdziału! Czekam jak zawsze z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedna Hermiona :( Draco normalnie nie jest milutki, a w tym opowiadaniu to już na pewno nie będzie, a przynajmniej tak mi się wydaje. Przede mną już to pisali, ale to powtórzę: jesteś wielka. Potrafisz pisać słodkie i lekkie opowiadania, a zaraz tworzysz coś brutalnego i nietypowego, bo, bądźmy szczerzy, nie ma dużo opowiadań w takim mrocznych klimatach, a na pewno nie na polskich blogach.
    Życzę Ci bardzo dużo weny, żebyś szybko napisała kolejny rozdział, bo po prostu umieram z ciekawości, co będzie dalej.
    dramione-ja-to-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Całkowicie inne, niż pozostałe opowiadania i to jest super. Hermiona mimo nie zaciekawego położenia, nie poddaje się, walczy. Astoria, chyba po raz pierwszy ja polubię, to kolejna silna kobieta w tym ciężkim męskim świecie. Czekam na dalsze części :-)
    Pozdrawiam Annelis

    OdpowiedzUsuń
  9. Karmisz mnie tymi przystawkami, ale na dłuższą metę nie najem się nimi ;) Na szczęście jestem cierpliwą osobą i powinnam wytrzymać do dania głównego...
    Miało być brutalnie i jest brutalnie. Czuję jednak niedosyt. Nie ze względu na treść, a na długość. Mogłabym to czytać, i czytać, i czytać... tak bez końca! Po prostu uwielbiam twój styl.
    Czekam (nie)cierpliwie na kolejny rozdział,
    Pozdrawiam,
    Lilith ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję się naprawdę zaintrygowana! Dlaczego Malfoy "zaprzyjaźnił się" z Rosjanami? Co stało się z Astorią? (Muszę przyznać, że uwielbiam tę postać i cieszę się, że tutaj się pojawiam - mam nadzieję, że będzie ważniejszą postacią).
    Muszę Ci podziękować za to, że Hermiona nie została zgwałcona. Jak już pisałam, nie zasłużyła sobie na tak straszny los.
    Szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy Draco w takim wydaniu chciałabym spotkać osobiście. Zobaczymy, jak poprowadzisz jego postać.
    Czekam z niecierpliwością na kolejne części.
    Pozdrawiam,
    Martwiała

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że widać tu tą niesamowitą siłę Hermiony - cała fabuła zaczęła się bardzo ciekawie, więc liczę, że wątek Dramione będzie dość trudny i skomplikowany - wtedy jest najbardziej wciągający :) rozdział świetny, bardzo dojrzały, czekam z niecierpliwością na kolejny 😘

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo zaskakująca fabuła. Nie spotkałam się jeszcze z podważeniem pochodzenia Dracona, ale jak najbardziej mi się to podoba. Postać Astorii... No cóż, nie znam jej w wydaniu altruistki nie mniej jednak czuję, że będzie to celne trafienie w tym opowiadaniu. Mam również nadzieję, że rozwinie się jakiś wątek miłosny Dramione. :) Lubię szczęśliwe zakończenia chociaż zdaję sobie sprawę, że takowe ono może nie być ze względu na brutalność opowiadania. Czekam z niecierpliwością na nowy rozwój wydarzeń. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opowiadanie w zasadzie powinno się nazywać: "Dramione bez lukru", ale nie chcę być posądzana o inspirację Mroczną88 :) oczywiście jest to dramione, ale naprawdę ktokolwiek spodziewa się jakiś romantycznych uniesień - odsyłam do innych opowiadań, bo tutaj nie ma za bardzo co na to liczyć :)

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. To dla mnie prawdziwy zaszyt! Zadedykowany rozdział przez tak utalentowana Autorke to najmilsza rzecz, jaka mi się ostatnio przytrafiła ;) dziękuje Ci bardzo,bardzo,bardzo!

    Podoba mi się brak litości u Draco, chęć odkrycia tajemnicy-nawet kosztem cudzego życia! No i Astoria, która-odpowiednio wykreowana- może zostać fenomenalną postacią. Oby tak dalej Venettio!
    Czekam wytrwale ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mogę się doczekać dalszego ciągu :)
    The Truth.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pojawi się tutaj postać Nott'a?
    Uwielbiam go, a mało jest opowiadań z nim w roli głównej, więc takie małe "wątki" o tej postaci są przeze mnie namiętnie wyszukiwane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w tym opowiadaniu wybrałam postać Marcusa Flinta jako drugiego przedstawiciela Slytherinu :) Nott był dość ważny w Rubinie i Syndromach Przeszłości, Zabini był drugą, najważniejszą postacią w DŚ i Snach, a w GJS pojawili się Goyle oraz Pucey, więc teraz, dla odmiany wybór padł na Flinta :)

      Usuń
  17. Pojawi się tutaj postać Nott'a?
    Uwielbiam go, a mało jest opowiadań z nim w roli głównej, więc takie małe "wątki" o tej postaci są przeze mnie namiętnie wyszukiwane.

    OdpowiedzUsuń
  18. super rodział :) jak zwykle najwyższy poziom ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Widzę że kolejna perełka wychodzi z Twojej głowy, ah czekam na kolejne

    OdpowiedzUsuń
  20. O jacie jacie jacie *.* kolejne Dramione, które będę czytać po kilkanaście razy ♥ czekam na następny rozdział i weny życzę! ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak długo czekałam ale jest! Dzięki za umilenie mi weekendu! Choć jestem zła bo jesteś takim polsatem i przerywasz w najważniejszych i najciekawszych momentach. Foch

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeju świetny rozdział czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo podoba mi sie to, jak wykreowałaś Astorie w tym opowoadaniu :) juz sie nie mogę doczekać następnej części :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Wystarczyłoby, żeby Malfoy pomyślał. Skoro Hermiona pracuje i ma dostęp do różnych akt i raportów, mógł wywnioskować, że stamtąd wzięła informacje.
    Serce mnie boli, jak patrzę na tortury Hermiony. Dobrze, że chociaż nie zgwałcono jej. Astoria rzeczywiście intryguje i z chęcią dowiedziałabym się, kto wyrządził jej takie blizny. Na razie przeraża mnie, co może jej Draco zrobił, ale jednocześnie chcę już wiedzieć. Tak więc czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnym rozdziale będzie wyjaśnione, czemu Draco niczego jeszcze się nie dowiedział z innych źródeł :)

      Usuń
  25. Fajna odmiana z tym opowiadaniem kiedy można poczytać Dramione, w którym bohaterowie nie zakochują się w sobie od samego początku :) Jestem ciekawa jak Draco ma zamiar ją przesłuchiwać i czy Hermiona tak szybko da się złamać.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dlaczego Dramione? Co to znaczy? Chociaż... Czekaj... Czekaj... Trawię to... Prawie... Mam! Draco i Hermione?
    Ps super opowiadanie, dawno nie czytałam czegoś tak dobrze napisanego ;-*

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny pomysł na opowiadanie! Pochłonęłam rozdział z prędkością światła i czekam na następny.
    Chyba już kiedyś wspominałaś, ale zapomniałam, więc pytam: Ile rozdziałów będzie liczyło to dramione?
    No i oczywiście kiedy można się spodziewać rozdziału 3?

    OdpowiedzUsuń
  28. Już uwielbiam Astorię w tym opowiadaniu! Pokazałaś ją z takiej strony jak ja sobie zawsze wyobrażałam! Nie bojącej się i nie ulegającej Draco :D
    Opowiadanie jest okrutne, ale pokazujesz w nim, że nie zawsze jest kolorowo.
    Czekam na ciąg dalszy!
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam to opowiaanie :D <3 Jestem ogromnie ciekawa czy przypuszczenia Hermiony sie sprawdzą. A Astoria? Moim zdaniem idealnie ją wykreowałaś. Czekam na next. ;)

    P.S Nominowałam cię do Liebster Blog Award. Więcej informacji tutaj -> http://mioloscprzychodzinieoczekiwanie.blogspot.com/2016/11/liebster-blog-award-nominacja-do.html

    OdpowiedzUsuń