poniedziałek, 16 stycznia 2017

Jego Prawdziwa Twarz - rozdział piąty

   
Betowała: Ismir 
~_~_~

Dedykacja: Dla Lili -  W podziękowaniu za czujność :)

~_~_~

     Hermiona nie wiedziała co powinna zrobić. Zostać czy uciekać? Draco stał tuż przed nią z zaciśniętymi pięściami i patrzył jej prosto w oczy. Miała jednak wrażenie, że wcale jej nie widział. Wyglądał, jakby szukał w jej oczach jakiejś odpowiedzi, a ona bała się wziąć choć głębszy oddech, by znów go nie rozzłościć. Czuła, że w tej chwili może być zupełnie nieobliczalny. Nagle mężczyzna opuścił głowę i wydał z siebie ciche warknięcie:
– Wyjdź Granger.
Nie miała wątpliwości, że był to rozkaz. Nie musiał go powtarzać, natychmiast ruszyła w stronę drzwi. Chciała już być jak najdalej od niego.

~_~_~

     Na korytarzu stali Ivan, Marcus i sługus z lochów, który o ile dobrze pamiętała, miał na imię Kurt. Ivan zmierzył ją chłodnym spojrzeniem, po czym bez słowa skinął na Kurta, który wtedy złapał ją za ramię i pociągnął w stronę schodów.
     Szli w milczeniu, a Hermiona gorączkowo myślała nad tym czego się dowiedziała. Draco Malfoy, nie był synem Lucjusza Malfoya! Całe jego życie, pozycja społeczna, kariera, szacunek.... Wszystko to przecież było warunkowane przez jego nazwisko, które znał prawie każdy w magicznym świecie. W jednej chwili okazało się, że to fikcja. Kim był? Skąd się wziął? To było takie intrygujące! Hermiona zastanawiała się, co Draco zrobi z tą informacją. Czy wyjawi Lucjuszowi prawdę? A może Malfoy senior od dawna ją znał? W końcu ktoś musiał rzucić na Draco zaklęcie adopcyjne i podawać mu eliksir, który przedłużał jego działanie, a skoro Narcyzy już nie było...
Pogrążona we własnych myślach Hermiona nie zauważyła, że weszli już na pierwsze piętro. Nagle poczuła mocne szarpnięcie za ramię, a zaraz potem została z całej siły uderzona w twarz. Upadła, czując, jak piecze ją rozcięta warga.
– Suka! – Kurt podszedł do niej i brutalnie kopnął ją w żebra.
Była kompletnie zaskoczona jego zachowaniem. Myślała, że mężczyzna miał ją tylko odprowadzić do pokoju. Przecież Malfoy jej obiecał, że będzie żyła. Czyżby jednak kłamał?
Kurt złapał ją za ramiona, podniósł z podłogi i z całej siły popchnął na ścianę. Ogarnięta bólem zaczęła się po niej osuwać, lecz Kurt nie pozwolił jej upaść, tylko złapał za szyję i z całej siły przycisnął do ściany. Hermiona nic nie widziała przez łzy. Koszmar powrócił.
– To przez ciebie głupia dziwko, zabili Draxlera! Teraz mi za to zapłacisz! – wysyczał tuż przy jej uchu.
– Proszę nie... – zdołała wyszeptać.
– Nie proś, szlamo! Dla takich, jak ty nie ma litości!
– Puść ją. – Cichy, lekko drżący głos sprawił, że Kurt zostawił Hermionę i zrobił szybki krok w tył.
W drugim końcu korytarza stała postać w ciemnozielonej pelerynie, z kapturem na głowie. W dłoni trzymała różdżkę.
Hermiona otarła łzy, by móc przyjrzeć się tej kobiecie. Od razu było widać, jej przerażenie.
Kurt, który w pierwszej chwili wystraszył się, że ktoś go przyłapał, szybko odzyskał pewność siebie. Uśmiechnął się i powoli ruszył w stronę kobiety w pelerynie.
– Lepiej szybko stąd idź, mała. Nie chciałbym zrobić ci krzywdy, bo podobno nasz Ivan bardzo cię lubi.
– Masz zostawić ją w spokoju! To rozkaz! – zapiszczała wyraźnie spanikowana tym, że Kurt wciąż się do niej zbliżał.
– Dobrze wiesz, że jesteś tu nikim. Nie masz żadnych praw, by mi rozkazywać! – Kurt spojrzał na nią z pogardą.
– Drętwota! – zawołała, jednak zaklęcie nie w pełnił zadziałało.
Sługus upadł, najwyraźniej oszołomiony, jednak nie został sparaliżowany - nadal się poruszał.
Kobieta szybko go wyminęła, podbiegła do Hermiony i pomogła jej wstać.
– Szybko, zanim dojdzie do siebie! – syknęła, łapiąc mocno jej dłoń i ciągnąc ją w stronę drzwi w drugim końcu korytarza.
Gdy wreszcie znalazły się w jakimś pokoju, kobieta szybko rzuciła na drzwi szereg zaklęć zamykających. Tym razem głos jej nie zadrżał, więc Hermiona wywnioskowała, że akurat te zaklęcia znała bardzo dobrze.
– Dziękuję... – wyszeptała, gdy wreszcie uspokoiła się i odzyskała oddech.
– Nie ma za co Granger. Usiądź sobie – wskazała jej okrągły stolik i dwa krzesła, stojące pod jedną ze ścian. Hermiona chętnie skorzystała z jej propozycji.
– Już drugi raz mi pomagasz, a ja wciąż nie wiem kim jesteś – Hermiona była bardzo ciekawa kim była ta tajemnicza kobieta, nosząca zawsze pelerynę z kapturem?
– Słyszałaś co powiedział ten sługus? Jestem nikim.
Kobieta podeszła do stolika, na którym stały dwie szklanki i dzbanek wody. Napełniła obie i jedną przysunęła Hermionie.
Kobieta szybko jej podziękowała i łapczywie zaczęła pić wodę, wciąż odczuwając bolesność gardła, po tym niespodziewanym ataku.
– Mam wrażenie, że skądś znam twój głos... – Hermiona musiała się dowiedzieć kim była i co tak właściwie robiła w domu Malfoya.
– Niemożliwe byś go zapamiętała. Nie rozmawiałyśmy zbyt wiele w szkole.
– Czyli ty też chodziłaś do Hogwartu! – zawołała.
– Widzę, że nic się nie zmieniłaś. Wciąż jesteś tak samo wścibska.
Hermiona nic nie powiedziała, tylko w napięciu patrzyła na to, jak kobieta sięga dłonią w stronę kaptura. Delikatnie zsunęła go z głowy, ukazując jej całe swoje oblicze.
Była gryfonka na chwilę wstrzymała oddech, po czym z niedowierzniem pokręciła głową.
– To niemożliwe! Przecież ty nie żyjesz! Sama widziałam twoje zwłoki po Wielkiej Bitwie! – zawołała kompletnie zdezorientowana.
– Nie moje, tylko jakiejś przypadkowej krukonki, której kazali wypić eliksir wielosokowy... – Astoria zdjęła pelerynę i niedbale rzuciła ją na łóżko, po czym podeszła do stojącej pod ścianą toaletki. W wielkim lustrze jej blizny zdawały się być jeszcze bardziej odpychające.
– Czyli, że...
– Mój ojciec, gdy tylko zobaczył co spowodowała klątwa, którą dostałam w czasie Wielkiej Bitwy – Astoria wskazała dłonią swoje blizny – Od razu postanowił, że muszę zniknąć, raz na zawsze. Szybko to załatwili. Mnie ukryto w domu, a zamiast tego podrzucono zwłoki jakiejś dziewczyny. Potem odprawiono wystawny pogrzeb, ojciec publicznie opłakał moją śmierć, a ja skończyłam zamknięta w swoim pokoju, bez prawda do wychodzenia.
– To straszne! – Hermiona aż nie mogła uwierzyć w to co słyszała. Jaki człowiek mógł zrobić coś takiego własnemu dziecku?
– Tatuś wstydził się, że jego szlachetnie urodzona córka przypomina teraz potwora. Może gdyby miał więcej odwagi rozkazałby mnie komuś zabić, żeby nie musieć dłużej ukrywać tego wstydu.
– Ale to nie twoja wina! Zresztą są przecież zaklęcia maskujące i eliksiry...
– Żadne zaklęcie nie działa na czarnomagiczną klątwę. A winna jestem ja sama. Nie potrafiłam się skutecznie obronić...
– Bzdura! – zawołała Hermiona.
– Może w twoim świecie. W moim jasne było, że okryłam siebie i swój ród wielką hańbą. Nawet rodzona siostra nie chciała mnie widzieć.
– Dafne? Przecież ona...
– Tak, wiem, że nie żyje. Głupia… Zawsze zadawała się z niewłaściwymi ludźmi. Wcale mi jej nie szkoda.
– Co tu robisz? – To pytanie było dla Hermiony największą zagadką.
– Cóż... – Astoria przeszła przez pokój i z wrodzoną gracją usiadła na jednym z krzeseł stojących przy stoliku w kącie pokoju. – Gdy moja irytująca siostra zginęła, a mój ojciec wreszcie zapił się na śmierć, cały majątek Greengrassów przypadł w udziale innemu rodowi czystej krwi. Powinni być to Nottowie, ale stary Malfoy załatwił, by to właśnie on uzyskał do tego prawo. – Astoria uśmiechnęła się delikatnie pod nosem, a Hermiona pomyślała, że pomimo okropnych blizn nadal pozostała na swój sposób ładna. – Draco bardzo się zdziwił, gdy przyszedł przejąć naszą rezydencję i znalazł mnie zamkniętą w komnacie na strychu. Myślę, że mój ojciec kazał służbie zabić mnie jeszcze przed swoją śmiercią, jednak ci biedni starcy, który u nas służyli nie byli w stanie tego zrobić.
– To straszne! Ale co było dalej?
Astoria roześmiała się i delikatnym gestem poprawiła śliczną bransoletkę na swoim nadgarstku.
– Naprawdę nic się nie zmieniłaś. Wciąż głównie zadajesz pytania. Dalej Draco dał mi wybór. Mogłam odejść lub zostać. Było mu to zupełnie obojętne. Postawił jednak warunek. Nikt nie może wiedzieć, że żyję – bo wtedy jego rodzina straciłaby prawa do majątku Greengrassów.
– To jest wasz rodzinnym dom? – Hermiona wreszcie dowiedziała się, gdzie jest.
– Tak. To nasza główna rodzinna rezydencja. Znaczy... teraz to rezydencja Draco. Sama widzisz kto tu teraz mieszka. Sługusy, brutalni i niewychowani zwyrodnialcy... – Astoria nabrała powietrza, najwyraźniej gotowa na dalszą tyradę, jednak chyba zrezygnowała z tego planu - znów tylko się uśmiechnęła.
– Czyli ty jesteś tu jako...?
– Intruz, który psuje Draco jego plany – roześmiała się cicho.
– I on na to pozwala? – Hermiona nie mogła w to uwierzyć.
– Po pewnym czasie się przyzwyczaił. Myślę, że teraz nawet go to bawi.
– Przecież on tutaj torturuje i morduje ludzi – burknęła pod nosem Hermiona.
Astoria zmarszczyła brwi i pokiwała głową.
– Myślę, że on wcale tego nie lubi. Po prostu jego pozycja, nazwisko i to wszystko co się dookoła niego dzieje w pewnym sensie to na nim wymusza.
Hermiona prychnęła pod nosem. Nie wierzyła w to ani trochę. Malfoy był chorym sadystą, który uwielbiał poczucie władzy. Nie miała co do tego żadnych wątpliwości.
Nagłe, głośne pukanie do drzwi sprawiło, że Hermiona podskoczyła w miejscu. Astoria również trochę się przestraszyła.
– Kto tam? - zapytała cicho.
– To ja panienko, proszę otworzyć – padła odpowiedź.
Hermiona rozpoznała głos ochroniarza Malfoya.
Astoria szybko złapała za swoją pelerynę, założyła ją i nasunęła kaptur tak, by nie było widać twarzy. Podeszła otworzyć drzwi, a Hermiona zauważyła, że kobieta znów jest lekko zdenerwowana.
– Znaleźliśmy jednego z naszych na środku korytarza... – wyjaśnił jej szybko Ivan, wchodząc do pokoju.
Wyraźnie się zdziwił widząc Hermionę.
– Myśleliście, że ona go pobiła i uciekła? – zapytała z rozbawieniem Astoria.
– Nie wiedzieliśmy co się wydarzyło– Ivan wyglądał na skonsternowanego.
– To co zwykle. Ten śmieć próbował skrzywdzić Granger. Na szczęście usłyszałam jej wołanie o pomoc.
– Nic się panience nie stało? – Ivan popatrzył na Astorię z wyraźnym niepokojem.
– Nic, choć gdyby ten sługus mógł to na pewno zrobiłby mi jakąś krzywdę.
– To się więcej nie powtórzy, obiecuję – Ivan skłonił się z pokorą, a gdy się wyprostował i znów spojrzał na Astorię, Hermiona zrozumiała. On był w niej zakochany...
– Ona może tu zostać... – zaproponowała Astoria.
– Rozkaz pana Malfoya był jasny, ma wrócić do swojego pokoju na poddaszu.
– Rozumiem – Astoria zrobiła krok w tył, a Hermiona szybko wstała. Wiedziała, że polecenie Malfoya był dla wszystkich świętością.
– Dziękuję ci za pomoc – zwróciła się do Astorii.
– Nie ma za co, Granger. Coś mi mówi, że jeszcze się spotkamy...
Hermiona nie miała pewności, ale przypuszczała, że Astoria uśmiechnęła się do niej w cieniu kaptura.

~_~_~

     Ivan osobiście odprowadził ją do pokoju, nie odzywając się przy tym ani jednym słowem. Kazał jej wejść do środka, po czym od razu zamknął drzwi na klucz. Hermiona poczuła się bardzo zmęczona. Szybko się wykąpała i prawie od razu po położeniu się na łóżku, zapadała w głęboki sen.
     Nie wiedziała, ile spała, ani co jej się śniło, jednak ze snu wyrwało ją dziwne przeczucie, że ktoś się jej przygląda. Szybko usiadła na łóżku i rozejrzała się po pokoju, jednak w ciemności niczego nie potrafiła dostrzec. Odetchnęła głęboko i postanowiła pójść do łazienki, gdy usłyszała:
– Piszczysz przez sen, szlamo.
Krzyknęła cicho z przerażenia i nakryła się bardziej kołdrą. W pokoju rozbłysła niewielka kulka światła, która za pomocą magii podleciała pod sam sufit, dając na tyle światła, by Hermiona mogła zobaczyć, kto jest w jej pokoju.
Draco miał na sobie białą koszulę i czarne jeansy. Jego włosy były kompletnie rozczochrane. W prawej dłoni trzymał różdżkę, lewa zaś dzierżyła butelkę, do połowy wypełnioną whisky. Nie zważając na jej wyraźnie przerażenie, Malfoy, jak gdyby nigdy nic podszedł i usiadł na skraju jej łóżka.
– Spieprzyłaś eliksir – stwierdził sucho, po czym zdrowo pociągnął z butelki. Hermiona od razu zauważyła, że był już trochę wstawiony.
– Nie – odpowiedziała cicho, jeszcze mocniej naciągając kołdrę na siebie.
– Skopałaś go! – warknął.
– Zapewniam cię, że wszystko zrobiłam, jak należy... – wyszeptała cicho.
– Musiałaś coś schrzanić – przerwał na chwilę i napił się alkoholu – Bo wynik kłamie. A wiesz czemu? – wskazał na nią palcem, jakby chcąc jej pogrozić.
– Nie – szepnęła, starając się opanować strach.
– Bo ja jestem dokładni taki sam, Granger. Kropla w krople. Zimny, okrutny i zły. Nieczuły skurwiel bez grama serca i krzty sumienia, rozumiesz? Idealna kopia tatusia – mruknął i znów się napił.
– Eliksir był w porządku, przysięgam. – Hermiona czuła, jak ciarki przebiegają jej po krzyżu. Spojrzenie Draco było naprawdę przerażające. Blondyn przyglądał jej się jeszcze przez chwilę, po czym wybuchnął głośnym, szyderczym śmiechem.
– Jasne, że w porządku! W końcu robiła go nieomylna panna szlama. Czekaj no, jak staruszek Snape na ciebie mówił? Panna-wiem-wszystko? – Znów się roześmiał.
Hermiona postanowiła się nie odzywać. Dziwne zachowanie Malfoya wywoływało w niej bowiem prawdziwe uczucie niepewności i strachu.
– Napij się, Granger. – Draco podał jej butelkę z alkoholem.
Nie zaprotestowała. Wiedziała, że to bezskuteczne. Alkohol raził ją swym zapachem, ale napiła się trochę, by go bardziej nie rozzłościć.
Nim zdążyła mu oddać whisky, Draco szybko wyczarował nową butelkę. Odkorkował ją i nie zważając na to, że rozlewa alkohol wszędzie dookoła, mocno stuknął swoją butelką w tę, którą trzymała Hermiona.
– Twoje zdrowie, szlamo! – wzniósł toast, po czym od razu wypił kilka solidnych łyków.
Hermiona znów się trochę napiła, przyglądając mu się w skupieniu.
– Twoi starzy nie żyją, prawda?
Przytaknęła.
– Nawet ktoś taki... – spojrzał na nią z pogardą – Taka mała, wredna, wścibska jędza, jak ty to wie, a ja nie. Kim do cholery jestem? – z niedowierzaniem pokręcił głową. – Nawet nie wiem czemu moja matka się powiesiła, a jaz przez całe swoje parszywe życie, musiałem nazywać tatusiem tego psychola – parsknął krótkim śmiechem.
W tej chwili wyglądał, jak ktoś popadający powoli w otchłań obłędu. Hermiona jednak nie zwróciła na to uwagi, bowiem byłam kompletnie zaskoczona, tym co wcześnie usłyszała. Czy jego matka naprawdę się powiesiła? Oficjalna wersja mówiła przecież, że Narcyza Malfoy zmarła z powodu starej klątwy rodu Blacków!
– Twoja mama... – Nie mogła się powstrzymać od zadania tego pytania.
– Powiesiła się na żyrandolu w salonie. Głupie, nieprawdaż? – Draco westchnął i znów pociągnął z butelki. Przełknął spory łyk i groźnie spojrzał na Hermionę, która zrozumiała i sama również się napiła, starając się nie skrzywić z powodu smaku alkoholu. Naprawdę nie znosiła whisky.
– Chcesz żyć, Granger? – zapytał cicho.
– Tak – odpowiedziała szybko.
– I mam ci na to pozwolić, mimo że ty, jako jedyna, znasz o mnie prawdę? – parsknął śmiechem.
– Nikomu nie powiem i wrócę do świata mugoli,  przysięgam! – zapewniła go gorliwie.
Draco znów spojrzał w jej stronę, zamyślając się na chwilę.
– Nigdy nie sądziłem, że będę dzielił taką tajemnicę właśnie z tobą. Czy to nie ironia losu?
– Już mówiłam, że nikomu...
– Zamknij się! Dobrze wiem, że nikomu nie powiesz! Wbrew pozorom nie jesteś kompletną idiotką. Musisz mi jednak pomóc. – To nie brzmiało, jak prośba, ale Hermiona zdziwiłaby się, gdyby właśnie tak było. Malfoy nie przywykł nikogo o nic prosić. On rozkazywał, a to właśnie był rozkaz. Nie wypuści jej, jeśli jeszcze raz mu nie pomoże.
– Zapewne chcesz wiedzieć, kto... – zaczęła.
– Chcę.
– Żeby to zaklęcie, które na ciebie rzucono mogło trwać, musiałeś co roku pić pewien eliksir... – zaczęła wyjaśniać.
– Wypiłem go w zeszłym miesiącu. Wmawiano mi, że zatrzymuje on działanie tej samej klątwy, na którą oficjalnie zmarła moja matka.
– Czyli znów prawie rok...
– Co? – warknął niecierpliwie.
– Jeśli byś nie wypił eliksiru, wróciłby ci wygląd, który miałbyś, gdyby nie działanie zaklęcia adopcyjnego.
Draco zerwał się na równe nogi, a butelka whisky wysunęła mu się z ręki i z głuchym łoskotem wylądowała na podłodze, rozlewając swoją zawartość.
– Chcesz powiedzieć, że naprawdę wcale tak nie wyglądam? – krzyknął.
– Tak działa to zaklęcie – wyjaśniła.
– Rok? Mam czekać rok, żeby to minęło? Nie ma mowy!
– Czytałam o jednym sposobie...– zaczęła ostrożnie.
– Czytałaś? No jasne, niczego innego się nie spodziewałem. Dalej, mów co to za sposób?!
– Zwierciadło Jyrkdo Ezcilbo.
– Cyrk co? – zapytał, skonsternowany.
– To specjalnie magiczne zwierciadło, które pokazuje prawdziwą twarz tego, kto w nie spogląda. Nie działają na nie żadne zaklęcia maskujące, czy eliksiry upiększające. Pokazuje też prawdziwą postać kogoś, kto jest pod działaniem eliksiru wielosokowego...
– Świetnie. Zdobędziesz dla mnie to zwierciadło. I to jak najszybciej.
Hermiona otworzyła usta, by zaprotestować, szybko zrozumiała jednak, że to bez sensu. Malfoy już podjął decyzję. Nie było odwrotu.


~_~_~
Drodzy Czytelniczy! 

Bardzo przepraszam za to oczywiste opóźnienie, jednak początek roku to dla mnie dość gorący okres :) Na szczęście powoli wszystko wraca do normy, a ja zyskuję więcej czasu na pisanie. Wiele projektów jest w toku, ale mam nadzieję, że do końca obecnego roku razem dobrniemy do finału wielu z nich :). Macie moje słowo, że zrobię wszystko co w mojej mocy, by dokończyć wszystkie opowiadania za pisanie jakich się zabrałam. Trzymajcie za mnie kciuki, życzcie mi weny i do zobaczenia przy kolejnej publikacji :)
Pozdrowionka!

Wasza Venetiia.



34 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. fantastyczne opowiadanie. wielka szkoda, ze tak rzadko dodawane są nowe fragmenty.
    codziennie zaglądam na stronę w nadziei, ze pojawiło się już coś nowego :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to już nie te lata, gdy byłam uczennicą i miałam wiele czasu na pisanie popołudniami, wolne weekendy, ferie i wakacje. Teraz jeśli znajdę na to godzinkę dziennie, to jestem bardzo szczęśliwa. Jednak mogę obiecać, że nigdy, dobrowolnie nie pozostawię czytelników z opowiadaniem bez zakończenia :)

      Usuń
  3. Super! Mówię ci, jak szybko nie opublikujesz kolejnej części, to się też na żyrandolu powieszę! Co prawda nie mam żyrandolu, ale coś wymyślę. Zwykła lampa na suficie i zwinięty koc wystarczą, no nie? Trochę mniej nastrojowo, ale trudno. Swoją drogą piszesz na zapas? No wiesz, jak te wiewiórki - zbierają orzechy, żeby mieć na później. Co prawda potem zapominają, gdzie je schowały... Ale to drobiazg. W każdym razie, gdybyś pisała na zapas, to mogłabyś ustalić jakiś systematyczny termin, w którym moglibyśmy spodziewać się opowiadań. To by znacznie ułatwiło sprawę ;)
    Ogólnie, przechodząc do rzeczy najważniejszej... Opowiadanie. Uważam, że... Warto było czekać. Nie na tu jakichś nagłych zwrotów akcji, nie dowiadujemy się miliona nowych rzeczy... Ale tym razem jest to dla mnie zaleta. Nie da się w każdej części przyspieszać akcji, bo fabuła nie miałaby sensu.
    Aha, słyszałaś o takim wałbrzyskim konkursie "Świat bez barier"? Wydaje mi się, że nie ma górnej granicy wiekowej, ale mogę się mylić. W każdym razie twórcy tego konkursu wymyślają tak absurdalne tematy, że w głowie się nie mieści. Zważając na to, że jest to konkurs o integracji. Oszczędzając ci trudu szukania, temat tegoroczny to "Dmuchawce, latawce, wiatr". No i weź spróbuj to połączyć... Integracja ma z tym tyle wspólnego, co mysz z szampanem. Jak słyszę te ich pomysły, to mam ochotę znaleźć tego, do kogo należą, i w najlepszym wypadku modlić się, żeby się jego teczka znalazła. Podkreślam-w najlepszym wypadku. Ciekawa jestem, czy podejmiesz się tego wyzwania? Nawet, jeżeli nie możesz brać udziału w konkursie.
    Buziaki!
    ~Coffee <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam kiedyś o tym konkursie (poprzednie edycje), z racji znajomej prowadzącej przedszkole integracyjne, jednak udział w nim biorą osoby zrzeszone wokół organizacji działających na rzecz osób niepełnosprawnych. Myślę, że ten temat ładnie można ująć w jakimś wierszu lub w formie kartki z pamiętnika, jednak o wiele chętniej napisałabym rozprawkę na temat "Co ma wspólnego mysz z szampanem", jeśli ktoś wykorzystałby Twój przezabawny tekst, jako temat konkursu :D
      Co do pytania - piszę na zapas, jak mam wenę, ale niestety wszystkie zapasy kiedyś się kończą. Mam napisane do przodu "Sny Wybranych", ale strasznie chcę zmienić kilka wątków, stąd tak długi przestój. Obiecałam sobie dodawać minimum jeden rozdział jakiegokolwiek opowiadania tygodniowo, a poza tym wasze wejścia i komentarze to dla mnie najlepsza motywacja do pisania, więc zaglądajcie Kochani, a na pewno Was nie zostawię w długiej niepewności :D

      Usuń
  4. Świetny rozdział i w końcu coś się dzieje 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to wcześniej wiało nudną w tym opowiadaniu? :)

      Usuń
  5. Rozdział świetny, czekam na kolejny! Uwielbiam Astorie, a Draco w tym rozdziale to złoto i diamenty ♥ Właśnie zastanawiałam się co Ciebie tak długo nie ma. Nie miałam co czytać ;p
    Weny i czasu,
    MJ

    OdpowiedzUsuń
  6. Wreszcie dodałaś:) Akurat uczyłam się do kolokwium i pomyślałam sobie 'Hmmm...zobaczę, czy nowy rozdział jest'... Miło mi się zrobiło, że mogę śledzić dalsze losy naszych bohaterów:D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!! Boże nawet nie wiesz jaką katorgą dla mnie było to, że tyle musiałam czekać na coś nowego... Codziennie przynajmniej raz dziennie wchodziłam i sprawdzałam, czy przypadkiem nic się nie pojawiło - i za każdym razem to samo rozczarowanie jak nic nie widziałam :( Rozumiem, że masz dużo rzeczy na głowie - początek roku zawsze bywa trudny, nie tylko dla studentów, którzy użerają się z zaliczeniami, czy też inżynierką :(
    Odnośnie rozdziału... fantastyczny, jak zwykle. Skrycie czekałam na moment kiedy Hermiona i Astoria będą miały okazję na rozmowę, więc możesz sobie wyobrazić jak się do siebie uśmiechnęłam kiedy czytałam rozdział. Co prawda, nie wiedziałam, że Astoria od razu opowie swoją całą historię Hermionie, oczywiście nie narzekam. Astoria i Ivan? Ciekawe, czy ona w jakiś sposób odwzajemni (lub już odwzajemnia) to uczucie Ivana. Jedno jest pewne, taki facet jak on, nie pozwoliłby spadł jej chociaż jeden włos z głowy - tego jestem pewna.
    Jeżeli chodzi o Draco... Nie wiem czemu, może trochę mylne odniosłam wrażenie, ale to jak zachował się w pokoju Hermiony, przedstawiło go w trochę lepszym świetle. Był dla mnie jakiś bardziej ludzki. Oczywiście nie chodzi mi o to, że od razu wyczuwam jakąś miłość między nimi, ale to co powiedział... nawet mu współczułam. Oczywiście gdyby darował sobie wyzwiska byłoby lepiej, ale może i na to kiedyś przyjdzie czas :)
    Życzę Ci weny i czasu! Zwłaszcza czasu, bo wenę jak widać masz :)
    Kochana nie karz mi czekać na kolejną publikację tak długo, proszę! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzieje się!
    Podoba mi się, że rozwinęłaś historię Astorii. Dzięki temu znacznie łatwiej jest zrozumieć jej zachowanie wobec Draco i co tak właściwie robi w tym domu. Ivan absolutnie mnie rozczulił - skojarzyło mi się to od razu z "Piękną i Bestią" nie wiedzieć czemu. Chyba przez to, że potrafił się tak prawdziwie zakochać, pomimo jej wyglądu. Zastanawia mnie też, w jakim kierunku rozwinie się relacja Greengrass z Hermioną, kiedy w końcu się poznały. Myślę, że Granger zyskała niezłego sprzymierzeńca w tym paskudnym kotle.
    Wejście Dracona to było istne wejście smoka (ach, ta gra słów!). Bardzo spodobała mi się ich wspólna scena. Widać jak na dłoni, że Astoria może mieć rację. Malfoy musiał wpasować się ze swoimi poglądami, mając na uwadze, co wypada, a co nie. Nie ma ani odrobiny swobody, a to prowadzi do takich zachowań jak tutaj: jest agresywny i podnosi głos, ale podejrzewam, że gdyby faktycznie skrzywdził Granger, nie poczułby się po tym najlepiej. O ile lata udawania nie zabiły w nim resztek empatii, w co szczerze wierzę.
    Już sobie wyobrażałam, jak Hermiona musi wytrzymać rok z Draconem pod jednym dachem, a Ty mi tu z lustrem wyskakujesz? xD No, dzięki! Cóż zatem... Ahoj, przygodo!

    Życzę Ci dużo czasu i weny, Moja Droga!
    Pozdrawiam i całuję,
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bój się Merlina! Nie z lustrem, tylko ze zwierciadłem :D Ciekawe ile osób zrozumiało jego nazwę :)

      Usuń
    2. Zwierciadło Odkryj Oblicze ;)

      Usuń
  10. Myślałam, że Astoria jest ważniejsza w domu Draco. W sensie, że jego sługusy odnoszą się do niej z szacunkiem, ale się myliłam. Ale ze mnie agentka! Rozszyfrowałam nazwę zwierciadła. Zobaczymy, co będzie dalej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudownie czytało mi się ten rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozwój sytuacji! Warto było czekać tak długo na kolejny rozdział 😊. Zaglądam tu codziennie,z nadzieją,ze zastanę kolejny epizod. Życzę dużo weny i wytrwałości w tworzeniu😊

    OdpowiedzUsuń
  13. chyba cos ze mną nie tak(albo za duzo anonimowych lol)ale myslałam,zę Draco ją pocałuje D:
    pijany jest mimo wszystko troszke mniej agresywny...take iałąm wrażenie przynamniej.
    Oblicze chce odkryc!czekam na lustro! lkto jesy jego ojcem?snape? a moze sam Voldemort? a moze jakis mugol?! :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się :D Też jestem uzależniona od anonimowych :D Ale raczej nie będę czerpać z nich natchnienia :D

      Usuń
  14. super czekam na dalszy rozwój sytuacji pozdrawiam i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. super czekam na dalszy rozwój sytuacji pozdrawiam i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. no nie jeszcze będzie się z nim Hermiona tyle użerać i wszystko robić ehhh ale mam nadzieję że wszystko to sprowadzi się do miłych wydarzeń chociaż trochę :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnie chwile przed kolokwium, wszystko się miesza w głowie, myślę- a sprawdze co tam na blogu. I oto jest! Długo wyczekiwana kontynuacja opowiadania (zdążyłam nawet przeczytać przed tym kolokwium ^^ ) . Pośrednio uczestniczyłaś w moim sukcesie!
    Ok, ale przejdę do meritum.
    To interesujące,że Astoria nie jest znaczącą figurą w tym dworze! Nie spodziewałam się tego,ale Szara Eminencja w każdym opowiadniu jest mile widziana.
    Bardzo ucieszyło mnie też wprowadzenie magicznego atrybutu- Zwierciadła (nie luuustroooo!!!). Dobrze, że nie wszystko da się załatwić szast-prast eliksirem lub zaklęciem. Gratuluję pomysłu!
    Ivan jest jeszcze dość obcą postacią, więc nie będę wizualizowała jakiegoś wielkiego fragmentu romantycznego między nim,a Astorią. Nie mniej jednak, dobrze, że ochrona gotowa na każde skinienie swojego bezlitosnego (chwilowo) pana-ma skrywane uczucia- te dobre ;)
    Sama Hermiona, jak zwykle ciekawska, zadająca za dużo pytań i oczekująca odpowiedzi. Na szczęście pokazała instynkt samozachowawczy i nie stawiała się Malfoy'owi. I przynajmniej nie zwątpiła w to, że się pomyliła z eliksirem- honor pozostal :)
    Główny bohater na końcu. Załamany, nieznający swojej tożsamości, zagubiony,wściekły (mnie na razie przypomina Króla Edypa w swoim dążeniu do poznania prawdy- doprawdy nie wiem skąd akurat to mi sie skojarzyło!). Mam wrażenie, że prawda będzie niezwykle zaskakująca- stąd absolutnie nie zakładam żadnego z głównych bohaterów jak Snape, ale to taki gdybanie.

    Reasumując, ładnie Venetiio- warto było poczekać.
    Totalnie rozumiem brak czasu, dlatego też kończąc życzę Ci chwilki wytchnienia.
    Uściski,
    Karolina W.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dziękuję za dedykacje <3 cieszę się, że mogłam pomóc :)

    Boże, jak ja kocham Twoje opowiadania <3 mogłabym je czytać bez końca :D

    Ah ten Draco :D "Zimny, okrutny i zły. Nieczuły skurwiel bez grama serca i krzty sumienia" tak ten opis idealnie opisuje jego charakter, no ale jak go tutaj nie uwielbiać? ;)
    Jestem strasznie ciekawa jak wygląda, w ogóle sam fakt, że Malfoy może być adoptowany jest ciekawa i intrygująca. Tylko Ty możesz wymyślić i tworzyć takie cuda :D Na pewno jeszcze czymś nas zaskoczysz!

    Zaczynam powoooli lubić wersję Twojej Astorii, w większości przypadków jest pokazana jako pusta arystokratka marząca o zostaniu "Panią Malfoy". A tutaj, jest swoją rodzaju tajemnicą :)
    Mam nadzieję, że jeszcze się czegoś o niej dowiemy.

    Hermiona, jak to bywa zawsze jest ciekawska! Kiedyś ją to zgubi :D już widzę te poszukiwania tego zwierciadła. Swoją drogą fajnie, że nawiązałaś pomysłem do zwierciadła Ain Eingarp ^^ "Odkryj oblicze" :D Super <3

    Życzę Ci bardzo dużo weny, mniej stresów i więcej czasu dla siebie ;)
    Dziękuję jeszcze raz, za dedykacje! <3

    Lili

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam wrażenie ze prawdziwy Draco nie jest czystokrwistym czarodziejem. A te zwierciadło mam wrażenie ze jest jakimś przedmiotem nie widzianym od setek lat i Hermiona będzie musiała wyruszyć na jego poszukiwania. Akcja powoli rozwija się i jestem całkowicie zainteresowana dalszym ciągiem. Jestem tą szczęścia co nie ma egzaminów w sesji na 1. Roku wiec bez wielkich wyrzutów sumienia zaglądałam na ten blog. Dziękuję za ten rozdział i życzę Ci dużo weny :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem ciekawa w którym kierunku pójdzie rekreacja Draco i Hermiony, bo takie wspólne intrygi i działania zwykle ludzi do siebie zbliżają zobaczymy jak będzie w przypadku tej powieści :)
    Rozdział bardzo mi się podobał :) Szczególnie upijający się Draco w łóżku Hermiony xD
    Życzę Ci więcej wolnego czasu dla siebie :)
    Pozdrawiam,
    Areti

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział supeeer! Jak zwykle zresztą :) Kocham twoją Astorię : Jest taka... Hmm... Dojrzała :) Ciekawi mnie tylko , jak Hermiona znajdzie to magiczne lustro , bo skojarzyło mi się to z jakąś meeega wyprawą , coś w stylu Narni? XD W sumie nawet nie wiem dlaczego , ale jestem niemal pewna , że Herm będzie musiała przejść przez szafę , lub przynajmniej umywalkę XD
    Życzę weny VENiku i dużo wolnego czasu :)
    Potterheadka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. czytając Twoje opowiadania czuję się jak Sherlock :D próbuję rozwiązać zagadki co będzie w kolejnym odcinku:D

    OdpowiedzUsuń
  23. Venik! Tęskniłam :D
    Coraz ciekawsze rzeczy się tutaj dzieją. Jestem naprawdę ciekawa, jak wyobrażasz sobie inną postać Draco, zapewne przystojniejszego. Chociaż nie wiem, czy to jest jeszcze możliwe xd Ale niech jego widok powali Hermionę na kolana. Powiem Ci, że poprawiłaś mi humor, bo dzisiaj jak największa sierota zgubiłam telefon i nie ma raczej opcji, żeby się odnalazł :'(
    Więc ja nie mogę się doczekać kolejnych Twoich wypocin i widzimy się w następnym tygodniu. Akurat jutro mam studniówkę, to w niedzielę z chęcią na kaca bym coś Twojego przeczytała :p

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię Twoją Astorię i Ivana. Draco mnie trochę przeraża, nie wiem dlaczego. Rozumiem, że wali mu się swiat, ale ja się jednak go boję.
    Przeczytałoby się już kolejny rozdział.
    Pozdrawiam
    kiniabook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Wspaniały blog! Przeczytałam prawie wszystkie opowiadania(nie potrafiłam się od nich oderwać i musiałam czytać je w ciągu jednego, maksymalnie dwóch dni)
    i jestem pod ogromnym wrażeniem twojego talentu! Życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu tego wspaniałego bloga, jak o w życiu osobistym. Ściskam i pozdrawiam, twoja nowa wierna fanka-Karolina :*

    OdpowiedzUsuń
  26. I jak ja mam teraz żyć? Co dalej?
    To opowiadanie jest naprawdę pomysłowe i świetnie napisane. Z resztą jak każda praca Twojego autorstwa, którą dotąd przeczytałam. Będę z niecierpliwością czekać na kolejny rozdział, tego możesz być pewna.
    Lecę czytać kolejne z twoich opowiadań 😊
    Moje komentarze jak zwykle z sensem XD
    Pozdrawiam i życzę weny
    ~Ksiażkoholiczka Black
    Twoja nowa fanka ❤

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetne opowiadanie ,mam nadzieje,że nie zostało porzucone ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ehh.. to chyba nie skończy się dla mnie dobrze. Odkąd pierwszy raz weszłam na twojego bloga zupełnie zapomniałam, że muszę się uczyć do matury.. Jesteś po prostu obłędna! Bardzo niecierpliwie czekam na kolejne rozdziały! Twoja nowa fanka :*

    OdpowiedzUsuń