środa, 12 października 2016

"Pogryź mnie" cz. 4 - "Bitwa ostateczna"

Betowała: Addie Della Robbia


❃❃❃



Witam, panie Malfoy. – Hermiona uśmiechnęła się uprzejmie. – Widział pan występ sponsorowany przez mojego wielkiego fana?
Uśmiech Dracona nieco osłabł. O co jej chodziło z tym... Jak ona to w ogóle nazwała?
Widzi pan, tak się składa, że od pewnego czasu mam adoratora. Niestety, w ogóle nie interesują mnie jego zaloty, a on sam jest dla mnie głupim, zarozumiałym i niezbyt przystojnym głąbem, który nawet sam nie potrafi napisać prostego raportu. – Uśmiech Hermiony zrobił się bardziej cyniczny. – Jednakże do tego mężczyzny zupełnie nie dociera, że nie jestem nim ani trochę zainteresowana i właśnie stąd ten występ. – Podeszła do niego i niby mimochodem przejechała dłonią po jego ramieniu, jakby chcąc mu strzepnąć z niego niewidzialny pyłek. – Biedny idiota robi wszystko, co w jego mocy, by zwrócić na siebie moją uwagę. Niestety, próżny trud... – Hermiona zaśmiała się dźwięcznie, po czym dumnie unosząc głowę, wyminęła Malfoya i wyszła z bufetu.
Draco praktycznie płonął ze wściekłości. Jak ona mogła sugerować, że mu się podoba?! Wredna małpa! Już on jej pokaże swoje zainteresowanie, oj, pokaże...
Był tak zaaferowany swoją złością i planowaniem szybkiej zemsty na Granger, że nie zauważył, że prawie wszyscy zgromadzeni w bufecie śmiali się na głos i pokazywali go sobie palcami.
Co do jas..., zdążył pomyśleć, gdy to się zaczęło.
– Witajcie wszyscy. Jestem malutkim fretkiem Malfoyem – zabrzmiał dziecinny głosik.
Draco z przerażeniem spojrzał w dół i zobaczył, że zamiast swoich markowych spodni od garnituru, miał na sobie tylko ciemnozielone bokserki, na których naszyta była głowa białej, włochatej tchórzofretki...
– Jak zapewne widzicie, jestem strażnikiem małego ptasia Dracusia – kontynuowała włochata buźka, a ludzie w bufecie spadali ze krzeseł, krztusząc się ze śmiechu.
– Mój pan bardzo się wstydzi swojego małego przyjaciela, dlatego ciągle wszystkim próbuje wmówić, jakim jest ogierem. Biedny maluszek. Drogie panie, zaprawdę powiadam wam, tu nie ma czego szukać...
Draco wrzasnął ze zgrozy i pędem wybiegł z bufetu. Jego twarz przypominała w tamtej chwili czerwonego, dorodnego pomidora. Wiedział, że Granger była świetną czarownicą, ale żeby wywinąć mu taki numer i to na oczach całego Ministerstwa, na dodatek tak, że tego od razu nie zauważył? Mistrzostwo Świata. Nie mógł się dłużej oszukiwać. Ona to trudny przeciwnik, ale poprzysiągł sobie, że nie spocznie, póki nie zobaczy jej w równym stopniu upokorzonej.


❃❃❃


Humor Hermiony był bliski euforii, gdy następnego dnia od samego rana słyszała w windzie, jak ludzie opowiadali sobie historię o wczorajszej wpadce Draco Malfoya. Bokserki z gadającą główką fretki były hitem wczorajszego dnia i w całym Ministerstwie nie było już nikogo, kto nie powtarzałby ubogaconej w plotki i dopowiedzenia wersji całego zdarzenia. Hermiona mogła sobie pogratulować. Żenujący występ striptizera został z miejsca zapomniany, gdy tylko padła sugestia, że Draco – Ministerialny Maczo – Malfoy, ma małego ptaszka. Kobiety ciągle dyskutowały o tym, czy to prawda, za to mężczyźni pod nosami naśmiewali się z blondyna w najlepsze. Podobno nawet kilku z nich osobiście radziło mu jakich eliksirów użyć, by powiększyć sobie przyrodzenie.
Szala zwycięstwa przechyliła się na jej stronę. Czuła jednak, że Malfoy jeszcze nie odpuścił. Musiała zachować czujność.
Hermiona, jakaś paczka do ciebie – poinformowała ją jej sekretarka, gdy tylko weszła do biura.
Jej serce szybciej zabiło. Co też ten głupek wymyślił tym razem? Na swoim biurku zastała wielki, brązowy karton z czerwoną kokardką. Ostrożnie wyjęła swoją różdżkę i rzuciła na paczkę zaklęcie kontrolne. Żadnej czarnej magii, niebezpiecznych eliksirów czy środków wybuchowych. Jednak na wszelki wypadek odeszła pod same drzwi, zanim rzuciła zaklęcie otwierające.
Zamrugała raz i drugi, wprost nie mogąc uwierzyć w to, co widziała. Na jej biurku, jak gdyby nigdy nic, stał sobie... Skrzat domowy. Był stary, chudy i brzydki. W jednej dłoni trzymał miotełkę do zamiatania kurzu, w drugiej zaś białą butelkę zakończoną zraszaczem. Hermiona nic z tego nie rozumiała.
Panna Granger? – zaskrzeczał.
Tak... – odpowiedziała niepewnie, podchodząc nieco bliżej.
Skrzat w tym momencie skierował w jej stronę zraszacz i kilkakrotnie prysnął jej wodą prosto w twarz.
Krzywul ma wykonać zadanie. Krzywul ma chodzić za panną Granger i gasić jej wrzące libido. Krzywul ma też zamieść pajęczyny po drugiej stronie łóżka panny Hermiony – wiecznej dziewicy – Granger. Pan kazał Krzywulowi wykonać zadanie. Gdzie to libido do ugaszenia?
Hermiona stała na środku swojego biura, a woda, którą ją spryskano prawie wyparowała, gdy jej twarz zapłonęła ze wściekłości. Malfoy grał nie fair! Dobrze wiedział, że nie znosiła wyzysku skrzatów domowych. Dupek! Jeszcze jej za to zapłaci!


❃❃❃

Skrzat chodził za nią dwa dni, sprawiając, że wszyscy w Ministerstwie mieli nowy temat do plotek. Za każdym razem, gdy Hermiona otwierała usta, skrzat warczał coś o ,,wrzącym libido”, po czym spryskiwał ją i jej rozmówców wodą. Sytuacja stawała się coraz bardziej żenująca i groteskowa, a Hermiona musiała szybko coś wymyślić, by uwolnić się od przeklętego sługi Malfoya.
Na szczęście miała na swoim mieszkaniu odpowiednie bariery i skrzat nie mógł się tam pojawić, a to pozwoliło jej bez przeszkód obmyślić doskonały plan zemsty. Pracowała całą wtorkową noc, ale wiedziała, że było warto.
W środę zaraz po przerwie obiadowej przeszła się po biurach wszystkich samotnych, starszych i niezbyt urodziwych czarownic, których osobiście szczerze nie znosiła, częstując je pysznymi ciasteczkami domowej roboty.
Później przeszła do atrium, usiadła na brzegu fontanny i czekała na efekt swoich działań.
Przeterminowana amortencja, pomysł zaczerpnięty jeszcze z czasów Hogwartu, zdziałała prawdziwe cuda. Wystarczyła tylko chwila, by móc zobaczyć, jak wytarmoszony Draco Malfoy uciekał w popłochu głównym holem przed około trzydziestoma starymi pannami, które podobno prawie zgwałciły go zbiorowo w windzie. Przebiegając obok niej, spojrzał na nią z prawdziwą wściekłością, a Hermiona w odpowiedzi uśmiechnęła się promiennie. Znów wygrała.
Następnego dnia rano nikt już nie pamiętał o chodzącym za nią wszędzie skrzacie. Całe Ministerstwo plotkowało już tylko o tym, co działo się dzień wcześniej. Ledwo Hermiona przyszła w piątek do pracy, a na jej biurku już leżała propozycja ugody. Odwołanie skrzata za przepis na eliksir odtruwający – byle szybko, bo Malfoy o jedenastej miał zebranie, a jak na razie siedział zabarykadowany w domu, pod którym koczowały po uszy w nim zakochane staruszki. Jedna nawet próbowała dostać się do niego za pomocą sieci Fiuu, inna zaś prawie wleciała przez komin. Draco musiał się poddać, jeśli chciał ujść z... nienaruszonym zdrowiem psychicznym. Hermiona chętnie przystała na jego propozycję, nie robiąc sobie jednak nadziei. Wiedziała, że to jeszcze nie koniec wojny. Miała przynajmniej nadzieję, że kolejna zemsta Malfoya nie będzie tak uciążliwa, jak towarzystwo Krzywula.
W poniedziałkowy poranek, gdy tylko wyszła z kominka w głównym atrium, poczuła na sobie wzrok zebranych w nim czarodziei. I już wiedziała, że Malfoy znów wpadł na pomysł, jak ją upokorzyć. Rozejrzała się dookoła i prawie zemdlała, gdy spostrzegła prawie dziesięciometrowy, marmurowy posąg przedstawiający ją samą w kusej spódnicy i mocno rozpiętej bluzce. Stał na środku fontanny w głównym holu Ministerstwa. Co to miało oznaczać?
Szybko przedarła się przez tłum, by zobaczyć posąg z bliska. Okazało się, że zaraz pod nim zamieszczona była skarbonka. Napis na niej głosił: "Zbiórka na wycieczkę po orgazm dla panny Granger". Hermiona czuła, jak ogarniało ją paraliżujące wręcz zawstydzenie. Jakby tego było mało, Pansy Parkinson, której szczerze i ze wzajemnością nie znosiła, podeszła do skarbonki i wrzuciła do niej monetę. Rozległ się dźwięk jakiejś dziwnej muzyki, podobnej do tej, jaką puszczano w barach z tańczącymi nago paniami, a zaraz potem posąg zaczął się poruszać, a w zasadzie tańczyć w bardzo erotyczny sposób, podwijając spódnicę i przesuwając dłońmi po biuście.


"Pogryź mnie... pogryź mnie... pogryź mnie...
Tego chcę, tego chcę, chcę, chcę!
Bo lubię ostro być gryziona,
Wtedy jestem naprawdę... napalona!
Ooo, tak! Tak! Tak!
Pogryź mnie! Pogryź mnie, kochanie!
Jak to zrobisz, wtedy mnie dostaniesz!
Bo z tego jestem znana, że lubię być kąsana!
Gorąca ze mnie laska, dziś opada moja maska,
uwielbiam być gryziona,
Spróbuj to zrobić, a się przekonasz!
Ja, Hermiona, wciąż jestem niezaspokojona!"


Posąg zakończył swój występ, w atrium wybuchła salwa śmiechu i braw, a Hermiona miała wrażenie, że ze wstydu zapadła się pod ziemię. Czuła tylko czarną otchłań zażenowania i upokorzenia. Nikt nigdy nie zrobił jej takiego wstydu. Ze łzami w oczach odwróciła się na pięcie i szybko pobiegła w stronę kominków, by jak najszybciej móc wrócić do domu. Chciała schować się przed całym światem.


❃❃❃

Draco ocierał łzy, widząc, jak całe Ministerstwo świetnie się bawiło. Stojący obok niego Zabini z dezaprobatą kręcił głową.
Przegiąłeś. Zdaje się, że ona płakała.
Nagle spoważniał i spojrzał na przyjaciela.
Serio płakała? Myślałem, że tylko się wścieknie. W sumie to byłem pewien, że zaraz wyjmie różdżkę i rozwali ten posąg w drobny mak...
To było bardzo żenujące, Smoku. Sam pomysł był obrzydliwy, a te ruchy i piosenka... Naprawdę tym razem posunąłeś się trochę za daleko – pouczał go Blaise.
Sama się o to prosiła! Ten numer z fretką też był okropny, już nie wspominając o tych napalonych wiedźmach. O mały włos, a leżałbym teraz na oddziale urazów pozazaklęciowych z urwanymi jajami!
Diabeł parsknął śmiechem, wciąż przypominając sobie, jak jego przyjaciel wiał w popłochu przed sforą napalonych babć.
To i tak nie zmienia faktu, że tym razem sprawiłeś jej prawdziwą przykrość. To nie miało nic wspólnego z dobrą zabawą. Musisz coś zrobić, bo po czymś takim może naprawdę cię znienawidzić...
Nic mnie to nie obchodzi.
Powinieneś ją przeprosić – nalegał Blaise.
Ja? Chyba oszalałeś! Stary, ta kobieta prawie wpędziła mnie do grobu!
Nie pozostawałeś jej dłużny.
I co, twoim zdaniem mam ją teraz błagać o wybaczenie?
Tak... Najlepiej na kolanach. – Diabeł mówił całkiem poważnie.
Wcześniej oddam całą moją fortunę, niż to zrobię – burknął pod nosem, po czym wyjął różdżkę i machnął w stronę posągu, który na powrót przybrał kształt starego czarodzieja.
Ignorując jęk zebranego tłumu, Draco ruszył w stronę swojego biura. Nie chciałby tego przyznać, ale słowa jego przyjaciela dały mu sporo do myślenia.


❃❃❃

Granger nie pokazała się w pracy przez cały tydzień i Draco powoli naprawdę zaczynał rozważać wysłanie jej jakiś kwiatów w ramach przeprosin. Obawiał się, że jeśli do uszu Dicka Cromvella dotrze informacja, że to przez niego jego ulubienica nie pokazuje się w Ministerstwie, to szef znów może wezwać go na dywanik.
W piątek został dłużej w pracy, chcąc skończyć raport na poniedziałek. Dotknęły go słowa Granger sugerujące, że był tak ograniczony, że nie umiał sam napisać nawet głupiego raportu. Siedział w swoim gabinecie i popijał whisky, usiłując coś napisać. Wciąż zastanawiał się nad radą Zabiniego. Czy naprawdę powinien przeprosić Granger za ten numer z posągiem? A co, jeśli przeklnie go od progu, jak tylko pojawi się pod drzwiami jej mieszkania?
Nagle z zadumy wyrwało go pukanie do drzwi. Ktoś oprócz niego został w Ministerstwie o tej porze?
Wejść – burknął pod nosem przekonany, że to Blaise przyszedł, by zaproponować mu wyjście na drinka.
Dobrze, że siedział, bo nogi się dosłownie pod nim ugięły, gdy do jego gabinetu weszła...
Hermiona Granger. Ubrana w długie, brązowe futro, na nogach miała czerwone szpilki, idealnie współgrające z karminową szminką na jej ustach. Włosy poskręcane w śliczne loki i uśmiech... Uroczy i zabójczy jednocześnie.
Dobry wieczór, panie Malfoy. – Podeszła nieco bliżej. – Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
Granger, co... – Nie zdążył dokończyć pytania, bo Hermiona ekspresowo wyjęła swoją różdżkę i rzuciła na niego zaklęcie petryfikujące.
Uśmiechnęła się triumfująco pod nosem, zamknęła drzwi zaklęciem, a później wyczarowała dwie liny, za pomocą których przywiązała go do krzesła.
Draco choć nie mógł ruszyć nawet najmniejsza częścią swego ciała, wciąż był świadomy tego, co się działo. Nie było czego ukrywać. Był przerażony na samą myśl o tym, co Granger mogła z nim zrobić. Przez jego wyobraźnie przewijały się różne sceny. Od torturowania ogniem, po zabawę w rzucanie wymyślnym zaklęć, a kończąc na wpuszczeniu do jego gabinetu kolejnej grupy napalonych staruch. Nie miał pojęcia, co go czekało, ale był pewien, że nie będzie to nic przyjemnego.
Doigrałeś się Malfoy – powiedziała, podchodząc bliżej i siadając na jego biurku. – Ostrzegałam cię nie raz i nie dwa, że ze mną nie ma żartów, prawda?
Draco bardzo chciałby móc rzucić w jej stronę jakąś kąśliwą uwagą, ale niestety wciąż pozostawał pod działaniem zaklęcia. Hermiona pochyliła się nad nim, patrząc mu głęboko w oczy.
Wiesz... To do pewnego momentu było nawet zabawne. Jednak pomysł z posągiem, który zdradził całemu Ministerstwu moją największą tajemnicę... – Przejechała swoim czerwonym paznokciem po jego policzku, a Draco poczuł, że wróciło mu czucie w całym ciele. Szarpnął się gwałtownie, chcąc coś wykrzyknąć, ale niestety nadal działało zaklęcie wyciszające.
Hermiona roześmiała się pod nosem i znów się nad nim pochyliła, wiedząc, że dzięki krępującym go linom, nic jej nie grozi.
Tak, Malfoy, ja naprawdę bardzo lubię być... gryziona. – Ostatnie słowo wyszeptała mu prosto do ucha.
Draco poczuł, jak opanowała go fala gorąca.
Na Salazara! Co ona wyprawiała?
– Gorąco tu trochę. – Hermiona rozwiązała futerko, ukazując nieco koronkowego, czerwonego staniczka.
W Malfoyu wszystko zawrzało. To było gorsze od jego najgorszego przypuszczenia. Hermiona Granger postanowiła go ukarać osobiście, a on... On wręcz marzył i fantazjował o takiej karze. Nie chciał jednak, by ona znała prawdę. Miała myśleć, że nie znosił jej w takim samym stopniu, co ona jego, a teraz... Jak ma nie pokazać, że ona na niego niesamowicie działała?
Podoba ci się mój stanik? – Hermiona zauważyła, gdzie padał jego wzrok. – Założyłam go specjalnie dla ciebie...
Tak!, chciałby móc wykrzyknąć.
Hermiona przesunęła się tak, by siedzieć naprzeciwko niego i do końca rozwiązała swoje futerko, tak by Draco mógł zobaczyć, że stanik należał do kompletu z niezwykle seksownymi figami.
Postanowiłam sobie z tobą porozmawiać o konsekwencjach kpienia sobie z moich upodobań erotycznych. – Oblizała usta i założyła nogę, na nogę w taki sposób, że Draco o mało nie zemdlał.
Merlinie! Jak ona wspaniale dziś wyglądała. Te oczy, włosy, usta, figura, bielizna...
– Uważasz, że możesz sobie ze mnie żartować na oczach całego Ministerstwa i nie poniesiesz za to żadnych konsekwencji?
Draco miał wrażenie, że dosłownie płonął. Serce waliło mu jak oszalałe, a jego oddech znacznie przyśpieszył, no i jeszcze... Jego spodnie powiększyły się w dość oczywistym miejscu.
Hermiona uśmiechnęła się triumfująco i znów przejechała paznokciem po jego twarzy, obrysowując linię jego nosa i ust.
Ten striptizer nie był nawet taki zły. Gdyby nie fakt, że tańczył dla mnie przy wszystkich, to kto wie, co by się stało... – szeptała, jednocześnie rozpinając mu koszulę. – Krzywula też polubiłam. Jeszcze z trzy dni, a przekonałabym go, by cię porzucił.. – Przejechała paznokciami po jego klatce piersiowej, delikatnie ją drapiąc, a Draco wiedział, że nawet gdyby mógł mówić, z jego gardła wydobywałyby się teraz tylko jęki.
Jednak ten posąg. To było bardzo wredne... – Hermiona przeniosła swoją dłoń na pasek jego spodni, a Draco zamknął oczy, nie chcąc widzieć jej triumfującej miny, gdy zobaczy, jak bardzo był podniecony.
Nagle poczuł, że zrobiło mu się niesamowicie zimno. Otworzył oczy i stwierdził, że nie miał na sobie już nic poza bokserkami. Rozebrała go za pomocą zaklęcia.
Jak myślisz, jaki będzie następny krok? – Pstryknęła palcami, a Draco zorientował się, że zdjęła z niego zaklęcie wyciszające.
Rozwiąż mnie! – wychrypiał.
I co się stanie, jak to zrobię? – zapytała, znów pochylając się nad nim i patrząc mu głęboko w oczy.
Zrób to, to się przekonasz – wymruczał, nie mogąc już myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, by wreszcie móc jej dotknąć. Chciał tego niczym kolejnego oddechu.
Naprawdę tego chcesz?
Tak!
Poproś... – wyszeptała mu do ucha Hermiona.
Proszę! Zdejmij ze mnie to zaklęcie, chcę cię dotknąć... – wyznał szczerze.
Hermiona odsunęła się od niego i roześmiała się cicho.
Oto twoja kara, Malfoy. Nikogo już nie ma w Ministerstwie. Wszyscy dawno wyszli, więc będziesz tu siedział nagi i podniecony... aż do poniedziałku.
Wstała i ruszyła w stronę drzwi.
Co?! Nie! Granger, wracaj tu! Rozwiąż mnie! – błagał.
Nie igraj ze mną nigdy więcej, Malfoy, bo następnym razem będzie jeszcze gorzej. – Hermiona spojrzała na niego przez ramię i z wrednym uśmiechem pstryknęła palcami. Ostatnia część jego garderoby rozpłynęła się w powietrzu, a ona po prostu wyszła, nie oglądając się więcej za siebie.


❃❃❃

Wydzierał się od ponad trzech godzin, ale niestety nikt go nie usłyszał. Było mu niesamowicie zimno i czuł się dotkliwie upokorzony. Jak ona mogła?! Zapłaci mu za to, oj, zapłaci!
Świadomość tego, że być może będzie siedział tu uwięziony przez cały weekend była okropna. Co zrobi, gdy poczuje pragnienie albo potrzebę wyjścia do toalety? Gdy o tym myślał, zaczynało chcieć mu się płakać.
Nagle jednak usłyszał jakieś kroki na korytarzu.
Salazarze! Dzięki ci, ktoś tu idzie!
Granger! – wrzasnął ile sił w płucach.
Smoku, jesteś tu? – Usłyszał pytanie i poczuł niewysłowioną ulgę. To był Zabini!
Jestem!
Blaise wszedł do gabinetu, ogarnął szybko wzrokiem rozrzucone ciuchy i nagiego kumpla przykutego do krzesła i wybuchnął gromkim śmiechem, zginając się w pół i łapiąc za brzuch.
To Granger cię tak załatwiła? – zapytał, wciąż się zaśmiewając.
– Bardzo śmieszne, stary! Od przeszło trzech godzin moja dupa przymarza do krzesła! Rozwiąż mnie, do jasnej cholery! – warczał Draco.
– Ona jest genialna! – Blaise wyjął różdżkę i uwolnił kumpla z przytrzymujących go na krześle lin.
– Zabiję ją! – odgrażał się Malfoy, po czym zasłonił dłońmi swoje przyrodzenie i wyruszył na usilne poszukiwanie swoich bokserek.
Diabeł nie mógł przestać chichotać, gdy patrzył, jak jego kumpel w pośpiechu się ubierał.
To była zemsta idealna! Ciesz się, że wysłała mi sowę, że trzeba cię uwolnić, bo inaczej siedziałbyś tu do poniedziałku.
Kazała ci przyjść mnie uwolnić? – zdziwił się Draco.
Dostałem list bez podpisu, w którym ktoś napisał, że mój przyjaciel został uwięziony w swoim gabinecie. – Blaise wciąż ocierał łzy rozbawienia.
Już ja jej dam uwięziony!
Draco szybko wyjął swoją różdżkę i prawie biegiem ruszył do wyjścia.
Smoku, poczekaj! Co zamierzasz...
Niestety Malfoy go zignorował, biegnąc ile sił w nogach. Za bardzo mu się śpieszyło, by wymierzyć swoją zemstę.


❃❃❃


Hermiona wzięła prysznic i przebrała się w swoją ulubioną, flanelową koszulę. Splotła włosy w luźny warkocz, nalała sobie lampkę czerwonego wina, po czym usiadła w swoim wygodnym fotelu wraz z książką o przygodach Ally i Grega, wciąż próbując zrozumieć, czym zachwycały się te wszystkie czarownice, które to przeczytały. Nagle jednak coś bardzo mocno łupnęło w jej drzwi wejściowe, sprawiając, że dosłownie skoczyła na równe nogi.
Kolejne łupnięcie i krzyk:
Granger, otwieraj, do jasnej cholery!
Hermionie dosłownie opadła szczęka.
Godryku! Jak on ją znalazł? Skąd wiedział, gdzie mieszkała?
Otwieraj albo wyważę drzwi zaklęciem! – darł się Draco.
Zaklęła pod nosem. Mieszkała w mugolskiej kamienicy w centrum Londynu, a ten bałwan wykrzykiwał coś o zaklęciach na cały korytarz. Nie miała wyboru. Musiała go wpuścić.
Uspokój się, Malfoy! – syknęła, gdy tylko mu otwarła.
– Nie uspokajaj mnie, wiedźmo! Zaraz pożałujesz tego, jak mnie potraktowałaś! – warknął, celując w nią swoją różdżką.
Hermiona prychnęła z pogardą, po czym złapała go za nadgarstek, wciągnęła do środka mieszkania i czym prędzej zamknęła drzwi.
Przestań się drzeć, kretynie, moimi sąsiadami są sami mugole!
– Nic mnie to nie obchodzi! – Draco znów wycelował w nią swoją różdżką, dosłownie dysząc ze wściekłości.
– Nie celuj we mnie tym patykiem – warknęła, bezceremonialnie odtrącając jego dłoń.
– Zamorduję cię za to, co zrobiłaś! – zagroził, przytykając różdżkę do jej szyi.
Hermiona dumnie uniosła głowę i hardo spojrzała mu w oczy.
Odniosłam wrażenie, że bardzo ci się podobało to, co zrobiłam...
Draco przeklął cicho pod nosem i szybko odwrócił wzrok. Nie mógł zaprzeczyć. Przez kilka chwil naprawdę liczył na coś więcej...
– Nie możesz sobie wchodzić do mojego biura i mnie molestować! – prychnął.
– A ty możesz rozgadywać po całym Ministerstwie, że jestem wiecznie niezaspokojoną dziewicą? – warknęła wściekle.
To szczera prawda... – Draco opuścił różdżkę i uśmiechnął się perfidnie.
Wcale, że nie! – krzyknęła.
Ku jej zaskoczeniu Draco popchnął ją na ścianę i stanął tak blisko, że nie miała możliwości ucieczki.
Udowodnij – zażądał, pochylając się nad nią.
Chyba zwariowałeś... – wyszeptała, czując, jak przyśpieszał jej oddech.
Rumienisz się – zauważył z satysfakcją.
– Wcale... – Nie mogła dokończyć, bowiem Malfoy po prostu ją pocałował.
Początkowo nawet chciała się bronić, jednak te myśli szybko gdzieś zniknęły, gdy poczuła jego ręce na swoich udach. Ostatnią świadomą myślą, jaka przeleciała przez jej głowę, było to, że tej nocy Malfoy naprawdę się przekona, że ona bardzo lubiła być gryziona.



Koniec :)

❃❃❃

A teraz każdy z Was dopisze sobie własne zakończenie. Czy im się uda, czy też po jednej nocy sprawa zostanie zakończona - to już pozostawiam do Waszej samodzielnej interpretacji :)
Zapraszam Was na piątek, na premierę mojego nowego Mini-Dramione (ok. 5-7 rozdziałów), które będzie nosiło tytuł "Prawdziwa Twarz". Od razu jednak ostrzegam, że będzie to historia dość mroczna i brutalna, zdecydowanie dla starszych czytelników.
W weekend pojawią się kolejne "Sny", a w przyszłym tygodniu na pewno dodam dla Was następne rozdziały "Rubinu". "Syndromy" są prawie na ukończeniu, więc też najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu zostanie opublikowana ostatnia część. Na razie tyle :)
Buziaki!

Venetiia

9 komentarzy:

  1. Pierwsza!
    Cudowne zakończenie *_* przyznam szczerze, że ta miniaturka na początku średnio przypadła mi do gustu, ale ta wojna Draco i Hermiony okazała się być bardzo ciekawa :) Muszę przyznać, że w tym rozdziale najbardziej zachwycił mnie ostatni dialog Hermiony i Malfoya. W ogóle ten rozdział był najlepszy :) Z niecierpliwością czekam również na premierę nowego Dramione.
    Weny , weny , weny
    PF

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże, cudowne, wspaniałe! Popłakałam się ze śmiechu podczas tańcu posągu-granger oraz gdy fretka na bokserkach Dracona zaczęła się odzywać. Twój blog to złoto i diamenty!
    Weny i czasu,
    MJ

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wiedziałam, że to się tak skończy. Inaczej po prostu być nie mogło. Ale od początku...
    Biedny Malfoy, nie dość, że kiedyś jakiś dziwny czarodziej z jednym okiem zamienił go w fretkę, to teraz wszędzie go to prześladuje. Na środku ministerstwa, na bokserkach i to tego gadająca. Hermiona i skrzat? Myślę, że ona serio przekonałaby żeby odszedł od Malfoya. A potem te babcie. Kto nie chce tylu kobiet pod swoim domem? Przecież są tylko troszeczkę starsze... Ten pomnik był chamski. Na serio, bo jeśli ja to piszę to coś tu nie gra. Ale oczywiście się nie zawiodłam i Hermiona przygotowała dla Dracusia coś specjalnego. Jak miło, że się postarała. A potem to wszystko w mieszkaniu Mionki. Co tam się musiało dzieć...
    Pozdrawiam
    dramione-ja-to-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. ah ah ah jakie cudowne uśmiałam się z Draco ale szkoda mi było Hermiony ale ale dobrze se poradziła 😂 cudowne zakończenie ☺ czekam z niecierpliwością na wszystko a chyba najbardziej na nową miniaturkę 😀

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne ! Ciesze się że nie brakuje Ci weny i pomysłów ! Czekam na kolejne rozdziały i opowiadania. Dzięki nim przetrwam tą paskudną jesień 😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze co mi przyszło do głowy jak przeczytałam zakończenie to że teraz Draco załatwi Hermionę tak jak ona jego... i byłby wojny ciąg dalszy 😃 fretka na bokserkach była po prostu genialna, brawa za to 😂 wygląda na to, że najbliższy tydzień będzie obfitować w publikacje, już się nie mogę doczekać "Snów..." i "Syndromów..." 💖 za "Rubin i stal" się jeszcze nie zabrałam, bo mam teraz mało czasu wolnego - wprawdzie kiedyś czytałam gdzieś tak do 7 rozdziału, i bardzo mi się podobało, ale zdążyłam już dużo pozapominać, a na razie nie mam kiedy czytać całości 😞 tak się tylko tłumaczę czemu nie zostawiam komentarzy pod "Rubinem..." 😉 "Pogryź mnie" wyszło świetne, już się nie mogę doczekać następnych publikacji 😃

    OdpowiedzUsuń
  7. Hermiona rządzi w końcówce tego opowiadania bez dwóch zdań! Bardzo mi się podobała i nawet chyba trochę przyćmiła Draco według mnie.
    Jestem przekonana, że zostali ze sobą. W książkach niewiele brakowało (wbrew pozorom), żeby byli ze sobą. Według mnie byliby idealnie dopasowaną parą. Na szczęście mamy takie świetne fanfiki jak Twój, w którym to życzenie staje się rzeczywistością.
    Z uwagą będę śledziła Twoje kolejne publikacje (Już zauważyłam, że wstawiłaś prolog pierwszej nowej) :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, z jednej strony fenomenalnie zakończyłaś historię, a z drugiej pozostaje jednak mały niedosyt. Tak czy siak to było genialne. Przez cały czas miała wielkiego banana na twarzy. Jedno zagranie lepsze od drugiego. Venik, powinnaś te wszystkie miniaturki i opowiadania wydać w jakimś tomiku :D A spróbuj, kiedykolwiek usunąć te opowiadania, to cię chyba znajdę i każę pisać od nowa!
    Bardzo przyjemna miniaturka i czekam na coraz więcej takich. Mam nadzieję, że nie zamierzasz na razie odchodzić na emeryturę.
    A teraz zmykam do nowego opowiadania. Coś mam wrażenie, że będzie zajebiste ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobre zakończenie całej miniaturki, która naprawdę przypadła mi do gustu. Takie otwarte zakończenia są naprawdę fantastyczne. Każdy może sobie dopowiedzieć ciąg dalszy wedle uznania. Generalnie cała historia bardzo mi się podobała. Lubię czasami przeczytać coś humorystycznego i lekko zboczonego, a ta mini spełnia te kryteria.
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń